fot. Przemysław Jahr / Wikimedia Commons, Public domain, via Wikimedia Commons

Stowarzyszenie Fotoreporterów kontra Lech Poznań i PZPN. Padły ostre słowa!

Przeprosin dla fotoreporterów od przedstawicieli Lecha Poznań i PZPN, sprostowania błędnych informacji i opracowania w PZPN procedur, które uniemożliwiałyby cenzurę. Tego wszystkiego zażądało Stowarzyszenie Fotoreporterów po szarpaninie, do jakiej doszło po meczu finału Pucharu Polski.

Mecz między Lechem Poznań a Rakowem Częstochowa odbywał się na Stadionie Narodowym. Już przed spotkaniem atmosfera była napięta z powodu awantury o rozmiar sektorówek. Te przywiezione przez poznańskich kibiców były większe niż zalecały wytyczne straży pożarnej, więc nie wpuszczono ich z nimi na stadion. Kibice zapowiedzieli, że bez sektorówek nie wejdą i w ten sposób około 10 tysięcy osób zostało przed bramami stadionu.

Mecz wygrał Raków, więc po spotkaniu ani piłkarze, ani kibice Kolejorza nie byli w najlepszych nastojach, mówiąc bardzo delikatnie. Sytuację jeszcze utrudnił fakt, że ojciec jednego z piłkarzy doznał ataku serca na trybunach. Od tego zaczęła się cała awantura, której efektem było oświadczenie wydane przez Stowarzyszenie Fotoreporterów.

Fotoreporterzy akredytowani na meczu po spotkaniu oczywiście fotografowali świętujących piłkarzy Rakowa – ale także twarze i nastroje lechitów. Robili to nie przekraczając przestrzeni wyznaczonej dla fotoreporterów. W pewnym momencie jeden z nich zrobił zdjęcie płaczącemu piłkarzowi będąc przekonanym, że to płacz po przegranej. Wtedy do fotoreportera mieli dobiec m.in. piłkarze Lecha a także prezes Karol Klimczak oraz kierownik Mariusz Skrzypczak. Zaczęli zasłaniać płaczącego, a w stosunku do robiącego zdjęcia fotografa miały polecieć wulgaryzmy. Zażądali usunięcia zdjęć i w końcu udało się do tego doprowadzić.

Później na Twitterze Maciej Henszel wyjaśnił, że zawodnik płakał, bo jego ojciec był właśnie reanimowany, a wszyscy byli przekonani, że fotoreporter robi zdjęcia właśnie akcji reanimacyjnej, czego sobie nie życzyli. Nikt w tej sytuacji nie pomyślał, że fotoreporter może nie mieć o tym wszystkim pojęcia i robi zdjęcie piłkarzowi płaczącemu po przegranej.

Stowarzyszenie Fotoreporterów z tego powodu opublikowało ostre oświadczenie żądając przeprosin wobec fotoreportera i zwracając uwagę, że to nie pierwsza już sytuacja na meczu, gdy obsługa fotograficzna ma problemy z wykonywaniem swojej pracy. ich zdaniem wulgaryzmy, szarpanina i zmuszenie fotografa do usunięcia swoich zdjęcie jest nie do zaakceptowania.

„Pragniemy stanowczo podkreślić – fotografowane były emocje piłkarza, nie sytuacja reanimacji” – napisało stowarzyszenie. – „Nikt nie rozmawiał z fotoreporterem, nikt niczego nie wyjaśniał. Nikt nie poinformował o przyczynie rozpaczy piłkarza Lecha. Wielu natomiast prymitywnie J. zaatakowało. Żądamy przeprosin dla zaatakowanego J. i wdrożenia procedur, aby podobna sytuacja nigdy więcej nie miała miejsca wobec żadnego fotoreportera”.

Stowarzyszenie Fotoreporterów zwraca też uwagę, że zmuszenie fotografa do usunięcia zdjęć jest złamaniem prawa prasowego, co – tak samo jak stosowanie przemocy wobec dziennikarza – jest karalne.

„Oczekujemy ze strony PZPN wyjaśnień i wypracowania z przedstawicielami naszego Stowarzyszenia dobrych praktyk i zaprzestania naruszania prawa do informacji” czytamy w oświadczeniu. – „Żądamy pilnego spotkania z prezesem Cezarym Kuleszą. To nie pierwsze kłopoty organizatora z traktowaniem fotoreporterów. Nie zapomnieliśmy o zachowaniu delegata PZPN na meczu GKS Katowice – Widzew Łódź, które naraziło fotoreporterów na niebezpieczeństwo i działaniach, które utrudniały im pracę podczas tego spotkania.
Od rzecznika Lecha Poznań żądamy przeprosin dla J. i fotoreporterów, bo wprowadził opinię publiczną w błąd informując, kogo fotografował J. Spowodował tym falę komentarzy, których nie da się zacytować w kulturalnym piśmie, na temat J. i naszej pracy. Na marginesie, bo nie reanimacja była fotografowana, nie uważamy, że fotografowanie reanimacji jest naganne, ale uwrażliwiamy fotoreporterów, by nie publikować takich zdjęć bez uzasadnionej interesem publicznym przyczyny”.