Lech Poznań - Raków Częstochowa fot. Rafał Michalak

Lech Poznań – Raków Częstochowa. Dlaczego kibice z Poznania musieli stać przed stadionem?

Lech Poznań przegrał z Rakowem Częstochowa 1:3 w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Ale nie to było największym skandalem tego spotkania. Dlaczego kibice musieli zostać przed stadionem i kto wydał takie polecenie?

Kilka tysięcy kibiców Lecha Poznań nie weszło na mecz Kolejorza ze względu na oprawę meczową. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zabronił kibicom obu drużyn wnoszenia na spotkanie flag i elementów opraw większych niż 2×1,5 metra, a poznańskie były większa.

Decyzja prezydenta zapadła w ubiegłym tygodniu. PZPN odwołał się od niej, ale bezskutecznie. Prezydent Trzaskowski przypomniał, że podobne zasady obowiązywały w 2019 roku, a ograniczenia obowiązywały po to, by kibice nie przemycali w oprawach materiałów pirotechnicznych, jak to się zdarzało w latach ubiegłych podczas finału Pucharu Polski.

Decyzja zapadła w ubiegłym tygodniu, a PZPN natychmiast się od niej odwołał, ale bezskutecznie. Prezes Cezary Kulesza spotkał się z zastępcą prezydenta Warszawy i próbował go przekonać do zniesienia zakazu, ale i to nie przyniosło skutku.
„Stanowisko Kom. Miejskiej PSP o zakazie wnoszenia większych flag uderza w piękno sportu, jest niezrozumiałe i powoduje więcej szkód i pożytku” – napisał rozgoryczony prezes na Twitterze. – „Zmieniono zasady obowiązujące od lat. Jeżeli w przyszłości PSP nie zmieni swojego stanowiska, finał PP nie będzie organizowany w Warszawie”.

Prezydent Trzaskowski podkreślił, że zakaz wydany przez miasto był efektem wniosku Państwowej Straży Pożarnej.

 

Ale wtedy na wypowiedź Trzaskowskiego zareagował Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta Głównego PSP: „Szanowny Panie Prezydencie Trzaskowski, uprzejmie proszę nie wprowadzać opinii publicznej w błąd” – napisał rzecznik na Twitterze. – „Państwowa Straż Pożarna wydała pozytywną opinię dotyczącą bezpieczeństwa pożarowego meczu Lech Poznań – Raków Częstochowa, w której „nie zaleca się wnoszenia flag i banerów większych niż 2×1,5m”.

Na wpis rzecznika PSP natychmiast zareagowała Renata Kaznowska, zastępczyni prezydenta Warszawy.

W efekcie kibice Lecha Poznań, którzy przyjechali na mecz, nie weszli na stadion – przedstawiciele Lecha Poznań Ultras zapowiedzieli w mediach społecznościowych, że nikt nie wejdzie na stadion, dopóki oprawa nie znajdzie się w sektorze i zaapelowali o spokojne zachowanie przed stadionem. Wśród kibiców było trochę rodzin z dziećmi, więc choć nieliczni prowokowali policjantów, których było coraz więcej, na ogół było spokojnie. Do czasu.

Kwadrans przed meczem na trybunach byli głównie kibice Rakowa. Sektor Lecha był prawie pusty. Mimo to mecz zaczął się zgodnie z planem. Kibice Rakowa skandowali wulgarne okrzyki przeciwko Trzaskowskiemu, Kuleszy i policji, a kibice Lecha przed stadionem zaczęli szarpać bramy wejściowe na Stadion narodowy. Policja zareagowała błyskawicznie i zdaniem wielu obserwatorów – przesadnie, bo użyła gazu łzawiącego, a wśród kibiców były też kobiety i dzieci. Zaczęła się szarpanina, a według informacji od kibiców jedno z dzieci wymiotowało po dawce gazu.

Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem Rakowa 1:3.