Franciszek Sterczewski fot. M. Kimbłowski, fundacja Ocalenie

Sterczewski kontra Wąsik: kto tutaj kłamie?

Maciej Wąsik, wiceminister MSWiA, chce obciążyć posła Franciszka Sterczewskiego kosztami wysłania karetki na granicę. Twierdzi, że poseł kłamie. Ale poseł to samo zarzuca wiceministrowi.

Wiceminister Wąsik zapowiedział, że jeśli wezwanie karetki do Afgańczyków przez posła Sterczewskiego okaże się prowokacją, to dopilnuje, by poseł został obciążony kosztami tego wyjazdu. Przypomnijmy, że poseł wczoraj wezwał karetkę do Afgańczyków, ponieważ po nocnej ulewie i spadku temperatur stan kilku koczujących tam osób znacznie się pogorszył.

Jednak strażnicy graniczni nie wpuścili medyków do obozu uchodźców, jak napisał poseł, bo ich komendant twierdził, że nie ma pozwolenia od wiceministra Wąsika. Z kolei wiceminister Wąsik twierdził, iż nie otrzymał od strażników granicznych żadnych informacji w tej sprawie.

Ale wiceminister – również w mediach społecznościowych – zarzucił posłowi kłamstwo, ponieważ nie rozmawiał z nim na ten temat. I wtedy też powiedział, że dopilnuje, by poseł został obciążony kosztami wysyłki karetki, jeśli to była tylko prowokacja.

Poseł Koalicji Obywatelskiej w odpowiedzi zarzucił kłamstwo wiceministrowi, ponieważ informacje, które podał we wpisie, pochodziły od posłanki Katarzyny Kretkowskiej, a ona z wiceministrem rozmawiała osobiście. Sam poseł z kolei rozmawiał z płk. Jakubaszkiem.
“Karetka, jak Pan wie, nie przyjęła zgłoszenia, bo Pan nie wydał zgody, więc proszę przestać kłamać i zacząć poważnie traktować tę sytuację” napisał poseł. I wezwał wiceministra, by przyjechał na miejsce i pomógł tym ludziom.

“Ciągłe uniki i umywanie rąk, a czas ucieka” – podsumował poseł Sterczewski.

Uchodźcy koczują przy granicy w Usnarzu Górnym od trzech tygodni. Nie mogą wejść do Polski, bo granicę barykadują samochody straży granicznej, policji i wojska, zasłaniając także widok na obozowisko, a próby porozumienia zagłuszają wyciem silników i syrenami. Służby nie pozwalają też przekazać uchodźcom żywności ani lekarstw, mimo że nakazał to Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Po ulewie w nocy z piątku na sobotę obozowisko podeszło wodą, a przy tak niskim temperaturach zdrowie przebywających tam ludzi jeszcze się pogorszyło. Po drugiej stronie przygranicznej łąki, na którą nikomu teraz nie wolno wejść, znajduje się obozowisko wolontariuszy, między innymi fundacji Ocalenie, którzy monitorują sytuację na granicy.

1 1 vote
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze