znicze dla gastronomii

Poznań: Znicze przed lokalami

Na Starym Rynku przed niektórymi lokalami, zamkniętymi oczywiście, można zaobserwować palące się znicze. – To symbol umierającej branży, którą dobił rząd – mówią pracownicy gastronomii.

Nakaz zamknięcia lokali gastronomicznych od 24 października, który wydał rząd, był, zdaniem branży, gwoździem do trumny dla gastronomii, która ledwo zaczęła odrabiać straty po marcowym lockdownie, a i to z trudem: lokale musiały ograniczyć liczbę stolików, skrócić godziny otwarcia, a kluby taneczne czy dyskoteki w ogóle nie mogły działać. Teraz, z dnia na dzień, zabrano im nawet tę ograniczoną możliwość zarobkowania nie dając nawet czasu na wyprzedanie zapasów, o czym mówili podczas swojego protestu na Starym Rynku.
– Owszem, możemy prowadzić sprzedaż na wynos, ale to dotyczy głównie jedzenia, a więc tylko niektórych lokali – mówią lokalni restauratorzy. – Ale co mają zrobić puby, winiarnie czy piwiarnie? One nie mają takiego zaplecza gastronomicznego, bo nie po jedzenie ludzie tam przychodzą.

Pracownicy gastronomii ustawili więc płonące znicze przed swoimi lokalami, żeby uczcić umierającą branżę. A 3 listopada zamierzają złożyć petycję ze swoimi żądaniami na ręce wojewody wielkopolskiego. Chcą między innymi merytorycznego planu wychodzenia z kryzysu na 6 miesięcy, zwolnień pracodawców i pracowników z ZUS na 6 miesięcy, stałej i jednolitej stawki 8 proc. VAT na wszystkie produkty i usługi, umorzenia 25 proc. dotacji, które firmy otrzymały z PFR, ponowienia pomocy, którą firmy którą otrzymały wiosną oraz zniesienia ograniczeń czasowych otwarcia wszystkich lokali.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze