plac Bernardyński

Poznań: Zielony Targ kontra Targowiska – kolejne oświadczenie!

Kupcy z Zielonego Targu na placu Bernardyńskim po zapoznaniu się z oświadczeniem spółki targowiska – opublikowali własne. “Oświadczenie zawiera wiele stwierdzeń, z którymi nie możemy się zgodzić” – napisali.

Przypomnijmy, że Zielony Targ wyprowadza się z placu Bernardyńskiego z kilku powodów, a jednym z nich jest niezbyt udana współpraca z miejską spółką “Targowiska” zarządzającą placem. Tak poinformowali kupcy.

Spółka poczuła się urażona opiniami kupców i wydała na ten temat oświadczenie, które zostało wczoraj opublikowane na stronie miasta. Dziś kupcy jej odpowiedzieli:

“Ze zdziwieniem przyjęliśmy oświadczenie Zarządu Targowisk Poznańskich opublikowane niedawno na facebookowym profilu spółki, w którym komentuje on naszą decyzję o przenosinach na ul. Przełajową. Jako, że decyzja ta nie była podjęta pod presją chwili, a raczej stanowi ostatni krok w kilkuletnim (co najmniej) procesie i nieudanych próbach wypracowania porozumienia z Targowiskami co do przyszłości Zielonego Targu na Placu Bernardyńskim, a samo oświadczenie zawiera wiele stwierdzeń, z którymi nie możemy się zgodzić, zdecydowaliśmy, iż musimy się do niego ustosunkować.
Czytając oświadczenie Targowisk można odnieść wrażenie, iż głównym argumentem przemawiającym za naszą wyprowadzką z płyty Rynku Bernardyńskiego była narzucona niedawno przez zarządcę targowisk podwyżka czynszu za wywóz śmieci. A zatem dementujemy: nie, nie był to jedyny (ani nawet kluczowy) argument, a raczej kropla, która przelała, wypełnianą od dłuższego czasu, czarę goryczy. Jako Zielony Targ, byliśmy w tym miejscu 9 lat. Co tydzień, w każdą sobotę, regularnie, latem, jesienią, zimą. Niezależnie od pogody i temperatury. Z miejsca obumierającego w miejskiej tkance uczyniliśmy miejsce żywe i tętniące życiem, znane nie tylko w Poznaniu, ale i w całej Polsce, a nawet poza nią. Kto wie, czy „Bernardyn” nie podzieliłby już dawno losu innych, umierających i likwidowanych poznańskich targowisk, gdyby nie Zielony Targ?
To jednak nie wystarczało, aby zarząd TP przestał traktować nas jak kupców okazjonalnych, których nie należy premiować, dbając jedynie o tych, którzy mają podpisane stałe umowy. Przesunięcie straganów i zmiana organizacji rynku przeprowadzona przez obecny zarząd spowodowała zaniknięcie czytelności wystawców. Z punktu widzenia Targowisk był to krok jak najbardziej właściwy: kupcy przestali znikać z rynku, a stragany stały się wręcz łakomym kąskiem. Jednak w wyniku tego, zaopatrujący się w hurtowniach przekroczyli granicę dzielącą ich od producentów ekologicznych. Dla zwykłego kupującego trudnym stało się odróżnienie pomidora ekologicznego od przemysłowego.
Do tego straciliśmy miejsce do organizowania imprez kulturalnych. Do historii przejdą wspólne z Radą Osiedla Stare Miasto, dzięki inicjatywie radnego Andrzeja Rataja, śpiewane kolędy. W ramach zmieniających się pór roku urządzaliśmy pikniki, częstując naszych gości potrawami ugotowanymi z naszych produktów.
Dbaliśmy o to miejsce. Za własne pieniądze (tak! to nie była inwestycja Targowisk, tylko nasza, oddolna inicjatywa!) odremontowaliśmy instalację elektryczną, która wcześniej funkcjonowała na porcelanowe korki zatkane gwoździem. By naszym klientom nie leciało za kołnierz, poszerzyliśmy (znów na własny koszt, choć tego typu remonty leżą ewidentnie w gestii zarządcy targowisk) daszki wszystkich straganów.
By mieć gwarancję miejsca, jedno ze stoisk byliśmy zmuszeni wynająć na cały miesiąc mimo, że korzystaliśmy z niego tylko przez cztery dni (w miesiącu).
Niejednokrotnie informowaliśmy zarząd, że miejsca nam nie wystarcza, że brakuje miejsc parkingowych, a nasi klienci, by zaopatrzyć się na cały tydzień, przyjeżdżają prywatnym samochodami lub taksówkami. Mimo to, Straż Miejska w sobotę urządzała „polowania” na niesfornych kierowców…
Proponowaliśmy ożywienie niknącego targowiska przy ul. Urbanowskiej przy pełnym wsparciu Rady Osiedlowej Sołacz. Niestety, “Targowiska” pozbyły się tego placu. „W zamian” zaproponowano nam przenosiny do hal przy ul. Bema, nie informując równocześnie, że są one przeznaczone do rozbiórki.
Tak więc stwierdzenie, iż starano się z nami współpracować i nam pomagać są nie do końca… prawdziwe.
Za to na ul. Przełajowej wreszcie znaleźliśmy ludzi, którzy nas chcą, którzy działają i myślą jak my, którzy chcą w nas inwestować. Dlatego też serdecznie dziękujemy Targowiskom za tę dziewięcioletnią gościnę i zapraszamy na Przełajową! Nie uciekamy z Poznania, chcemy, by mieszkańcy mieli miejsce, gdzie można się zaopatrzyć w zdrową, ekologiczną żywność”.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze