plac Bernardyński

Poznań: Zielony Targ znika z placu Bernardyńskiego

Po wielu latach spotkań, propozycji, konfliktów i bezskutecznych rozmów Zielony Targ wynosi się z placu Bernardyńskiego. Radny Andrzej Rataj pyta, czy aby na pewno zrobiono wszystko, by zatrzymać targ. I wychodzi na to, że nie.

Przypomnijmy: Zielony Targ odbywa się w każdą sobotę na placu Bernardyńskim, który poza tymi sobotami pełni też na co dzień funkcję miejskiego rynku, na którym odbywa się handel. Zarządza nim miejska spółka “Targowiska”, a istnienie rynku od wielu lat generuje potężne problemy, które nasiliły się z powstaniem Zielonego Targu.

Chodzi o miejsca do parkowania. Mimo że rynek jest położony wyjątkowo dogodnie, bo w pobliżu przystanków tramwajowych i autobusowego, akurat na Zielony Targ, w soboty, klienci przyjeżdżają głównie samochodami, także z okolic Poznania – i nie mają gdzie zaparkować. Brak miejsc parkingowych zgłaszają od dawna też sami kupcy, którzy nie mogą podjechać do swoich stoisk z towarem. Owszem, przy placu jest kilka miejsc, ale to nie wystarczy nawet dla kupców, a co dopiero dla klientów czy okolicznych mieszkańców.

Problemy z ta przestrzenią dostrzegają osiedlowi radni i od lat próbują wymóc na władzach tak miasta, jak i spółki “Targowiska” jakieś działania, które poprawią sytuację, Bezskutecznie.
– Od dłuższego czasu istnieje potrzeba istotnych zmian, aby poprawić jakość przestrzeni i warunki prowadzenia działalności oraz uczynić to miejsce atrakcyjnym dla działalności handlowej, a także dla działalności kulturalnej, zgodnie z zasadami rewitalizacji – mówi Andrzej Rataj, przewodniczący Rady Osiedla Stare Miasto i jednocześnie radny miejski. – Od wielu lat działam na rzecz rewitalizacji rejonu placu Bernardyńskiego, w tym na rzecz rewaloryzacji samego placu. W tym czasie wspólnie z osobami prowadzącymi działalność na placu, z dawną Radą Osiedla Rybaki-Piaski oraz z obecną Radą Osiedla Stare Miasto zorganizowałem wiele spotkań, debat i inicjatyw, których celem było motywowanie władz do rychłych zmian.

Radny w 2017 roku zgłosił do budżetu miejskiego propozycję rewaloryzacji placu Bernardyńskiego i to zadanie zostało wpisane do budżetu Miasta Poznania na 2018 rok z kwotą 100.000 zł i na prace studialne, koncepcyjne i projektowe.

Jednak sytuacji rynku na dziś to nie poprawiło w żaden sposób. A im Zielony Targ stawał się coraz bardziej popularny i przyciągał więcej klientów – sytuacja się pogarszała.  Efektem jest parkowanie kupców i klientów na drodze rowerowej, która biegnie wzdłuż placu, i przystanku autobusowym – na tramwajowy, ponieważ jest odgrodzony barierkami, nie da się wjechać. To z kolei wywołuje stałe protesty rowerzystów, pasażerów miejskiej komunikacji i mieszkańców okolic placu. Bardzo często dochodziło tu do takiej sytuacji, że pasażerowie nie mogli wysiąść ani wsiąść do autobusu, bo cały przystanek, łącznie z wiatą, zastawiały zaparkowane samochody… ZDM ustawił słupki odgradzając przystanek autobusowy od przestrzeni targowiska, by umożliwić pasażerom wsiadanie i wysiadanie – efekt był taki, że kierowcy albo wjeżdżali za słupki, albo parkowali na Garbarach, blokując ruch. Z tradycyjnym wyjaśnieniem, że oni przecież tylko na chwilę…

Konflikt narastał, a rozwiązań nikt nie podejmował, mimo nacisku na władze miasta wywieranego przez osiedlowych radnych. A gdy do kłopotów z parkowaniem doszedł wzrost opłat, Zielony Targ podjął decyzję o wyprowadzce z placu Bernardyńskiego. 22 sierpnia targ ma się tam odbyć ostatni raz, a potem przenosi się na ulicę Przełajową.

– Byłaby to bardzo duża strata dla Starego Miasta i dla zamierzeń rewitalizacyjnych (w sferze gospodarczej i społecznej) – przyznaje Andrzej Rataj. – Z rozmów przeprowadzonych z osobami prowadzącymi działalność na Zielonym Targu wynika, że do głównych przyczyn wyprowadzki należą: wzrost opłat za korzystanie z placu, brak miejsc postojowych dla klientów, zły stan infrastruktury placu i brak oczekiwanej do lat rewaloryzacji placu. Faktem jest, że na zakupy na Zielony Targ przybywają zwłaszcza osoby spoza śródmieścia i z gmin powiatu poznańskiego, poruszający się głównie samochodami. Wiele razy wskazywali oni na trudności w dojeździe na zakupy i na nikłe możliwości zaparkowania pojazdu bezpośrednio przy placu, z jednoczesną odmową korzystania z komunikacji miejskiej, czy rowerów – ze względu na duży ciężar zakupów. Zdarzało się, że efektem tej sytuacji był odpływ tych klientów, co powodowało niedobre skutki nie tylko dla Zielonego Targu, ale także dla pozostałych sprzedawców na placu Bernardyńskim.

Radny kilkakrotnie występował do prezydenta Poznania z pytaniem, czy miasto zrobiło cokolwiek, by zatrzymać kupców na placu Bernardyńskim. I dowiedział się, że owszem. W latach 2015-2017 przeprowadzono bieżące prace naprawczo-remontowe, a także na bieżąco prowadzone są prace porządkowe. Jak zaznacza prezydent, przeprowadzone zostały konsultacje oraz powstały odpowiednie warianty zagospodarowania placu. Kwota 100 tysięcy złotych przeznaczona została na działania projektowe oraz na zlecenie przeprowadzenia warsztatów przez firmę zewnętrzną.

Cóż, można by złośliwie, acz słusznie zauważyć, że prace naprawczo- remontowe czy sprzątanie wchodzą w zakres obowiązków miasta w stosunku do placów i ulic bez względu na to, czy są tam kupcy i targ czy też nie. Co jednak zrobiło na dziś dla poprawy warunków handlowania i mieszkania przy placu Bernardyńskim? Tu, niestety, odpowiedź brzmi “nic”. Poza zmianą ustawienia straganów, która tak naprawdę niczego nie poprawiła i przeznaczeniem kilku miejsc parkingowych przy placu tylko dla kupców, co dodatkowo oburzyło okolicznych mieszkańców.

A wystarczyłoby przeorganizowanie przestrzeni, tyle że z sensem, by utworzyć dodatkowe miejsca parkingowe dla klientów oraz ułatwić kupcom wjazd na płytę rynku bez szkody dla pasażerów autobusów. Dlaczego nikt tego nie zrobił? Oto jest pytanie. I to pytanie ważne, bo bez względu na to, czy targ zostanie, czy w tej przestrzeni powstanie coś innego – problem będzie wracał.

– Mam nadzieję, podobnie jak wielu mieszkańców Poznania, że Zielony Targ pozostanie na placu Bernardyńskim – podsumowuje Andrzej Rataj. – A gdyby odszedł zgodnie z zapowiedzią, to że wkrótce powróci na ten plac, bo jest to ważne dla całej okolicy, dla pozostałych sprzedawców na placu oraz dla rewitalizacji Starego Miasta.

Mat. pras., el

Dodaj komentarz

avatar