Jacek Jaśkowiak z dr Górnym (w środku) w szpitalu, gdy jeszcze nie trzeba było nosić maseczek fot. UMP

Poznań: zaproszenie na kawę od dr Górnego – są pierwsze deklaracje przyjścia!

„Z największą radością przyjąłem odpowiedź, jaką uzyskałem od Pani Justyny Sochy i Pana Jerzego Zięby, kiedy opublikowałem zaproszenie ich do mnie na kawę” – napisał na swoim FB dr Jacek Górny, szef SOR szpitala przy Szwajcarskiej.

Przypomnijmy: doktor jest chory na covid-19 i z tego powodu 12 listopada zaprosił na kawę znanych koronosceptyków, którzy nie wierzą w pandemię koronawirusa: Justynę Sochę, Edytę Górniak, Jerzego Ziębę i Huberta Czerniaka. Dwoje z nich, Justyna Socha i Jerzy Zięba, przyjęło zaproszenie i zapytało, kiedy i gdzie ta kawa.

Odpowiedź Jacka Górnego chyba niezupełnie była taka, jak oczekiwali…

„Z jeszcze większą radością przyjąłem liczne wproszenia się na tę kawę od osób których nawet nie zapraszałem” – napisał doktor na swoim profilu FB. – „To wzruszające. Wzruszające tym bardziej, że moje dotychczasowe zaproszenia do pracy w szpitalach przy udzielaniu pomocy pacjentom chorym na Covid 19, jakie kierowałem przez kilka miesięcy do Pani Justyny Sochy i jej gorliwych wyznawców, nie skutkowały z ich strony ani jednym zgłoszeniem się do pracy w ani jednym szpitalu. Praca w charakterze salowej/salowego, nie wymagająca wykształcenia medycznego, jakże potrzebna chorym. Była możliwość przekonania się na własne oczy, ilu jest pacjentów, w jak ciężkim są oni stanie, jakie prezentują objawy. Była możliwość uczestnictwa w udzielaniu pomocy chorym, którym rzekomo my – pracownicy ochrony zdrowia – szkodzimy.

Pani Justyna Socha kilkakrotnie zasłaniała się żałosnymi tłumaczeniami, a to że pensja za niska, a to że przyjdzie, jak zaczniemy stosować homeopatię i medycynę chińską. Podobnie podjęcia się pracy odmawiali wszyscy moi rozmówcy wywodzący się z wiadomych kręgów. W związku z brakami kadrowymi w szpitalach (w tym nowo tworzonych) i w obliczu rosnącej liczby zachorowań i zgonów, postanowiłem sprawdzić, czego tak naprawdę Pani Socha i reszta Państwa foliarzy się boi. Pozytywna odpowiedź Pani Sochy i wielu Jej wyznawców na zaproszenie na kawę daje mi pewność, że boją się oni pracy z chorymi, ubrudzenia sobie rączek, rączek których klawiatury komputerów dotąd nie skaziły. Natomiast na kawę przyjdą chętnie.

Koronawirusa SARS 2 najwyraźniej – jak twierdzą – się nie boją. W związku z powyższym, zgodnie z Pani oczekiwaniem, wyznaczam Pani Justyno termin kawy – w poniedziałek 16 listopada o godzinie 8:00 rano, stawi się Pani wreszcie do Działu Kadr wybranego przez siebie szpitala jednoimiennego w celu podjęcia pracy salowej – w tym na strefie zakaźnej. Na koniec każdego dnia Pani pracy (a nie tylko jednorazowo) poniosę koszt dobrej kawy dla Pani – zgodnie z zaproszeniem. Nie ukrywam jednak, że na to musi Pani sobie zasłużyć – wreszcie pracą dla pacjenta – choć raz w życiu Pani Justyno.

Pozdrawiam wszystkich, którzy nie dopatrzyli się oczywistej ironii w mojej wypowiedzi, którzy naprawdę myśleli że popełnię przestępstwo i złamię warunki izolacji narażając kogokolwiek na zakażenie koronawirusem SARS 2. Jest rzeczą oczywistą, że nie ma takiej możliwości i naiwnym był każdy, kto sądził inaczej. Zabawne wpisy o posiadaniu przeze mnie „jaj” czy rzewne historyjki o „cudownych uzdrowieniach” nie robią na mnie najmniejszego wrażenia. Bardzo mnie jednak cieszy tylu komentujących, rozumiem, że z Państwa udziałem od najbliższego tygodnia kłopoty kadrowe szpitali z pozyskaniem personelu pomocniczego skończą się raz na zawsze. Nie zalecam jednak zdejmowania maseczek ani pozostałych środków ochrony osobistej w obszarze strefy zakaźnej, myślę zresztą że nikt z Państwa się nie odważy. Odwaga zdobyta za klawiaturą nie wystarczy.

Z przykrością stwierdzam również, że Pan Jerzy Zięba mojego zaproszenia nie przyjął. Państwo najwyraźniej nie rozumieją słów swojego guru. Pan Zięba zaproponował zupełnie inną czynność, polegającą na bezpośrednim czynnym zakażeniu go, zaproponował udział mediów. Jego propozycja nie jest odniesieniem się do mojego zaproszenia, tylko jego własną inicjatywą służącą tylko wirtualnemu wypromowaniu jego osoby. Pan Zięba doskonale wie, że nikt takiego przestępstwa w Polsce nie popełni, stąd jego odwaga w internecie, pusta deklaracja.

Ponieważ ja jestem zapraszającym, Panu Ziębie wyznaczam termin 16 listopada 8:00 w Dziale Kadr dowolnego szpitala jednoimiennego, gdzie zatrudni się w charakterze salowego i pracując na strefie zakaźnej zasłuży na kawę, którą mu za to postawię. Z uwagi na czynne zakażenie SARS 2 Cov u mnie, uczestniczyć mogę w tym wyłącznie wirtualnie. Warunki proponowanego przeze mnie wypicia kawy są podobne dla wszystkich chętnych. Ukłony”.

Edyta Górniak i Hubert Czerniak nie odpowiedzieli jak dotąd na zaproszenie lekarza.

el