koszenie nad Bogdanką 3

Poznań: Wielkie koszenie trawy nad Bogdanką

Zaledwie dwa tygodnie temu prezydent Jacek Jaśkowiak zapewniał, że w Poznaniu nie będziemy kosić trawy, o ile nie będzie to niezbędne. A tymczasem dziś od rana w dolinie Bogdanki szaleją kosiarki.

Koszenie trawy podczas suszy – a tak się składa, że akurat mamy suszę hydrologiczna i rolniczą – nie jest dobrym pomysłem. Bo rośliny działają jak gąbka i zatrzymują wodę tam, gdzie spadła. A problemem Poznania jest to, że takiej roślinności jest za mało i woda deszczowa bardzo szybko spływa do Warty kanałami burzowymi, zamiast zostać w mieście i nawadniać miejską zieleń.

Tak wyjaśniał to portalowi Tenpoznan.pl Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, 27 kwietnia, podczas konferencji prasowej.
– Trawniki kosimy w związku z okolicznościami, które wskazują, że należy to zrobić lub nie – zapewniał. – To zależy od warunków pogodowych.

Jednak, jak podkreślił, są takie miejsca, w których nie sposób nie kosić trawników, jak chociażby szereg parków miejskich. Trawa musi też być regularnie koszona na poboczu dróg czy na zielonych torowiskach, ze względów bezpieczeństwa, by nie utrudniała widoczności. A w ogóle to Zarząd Zieleni Miejskiej wstrzymał koszenie miejsc, które nie posiadają automatycznego systemu nawadniania, do czasu aż spadnie deszcz i przestanie być tak sucho.

Dolina Bogdanki, na odcinku między ulicą Nad Wierzbakiem a Pułaskiego, z pewnością nie jest poboczem drogi. A czy jest parkiem, w którym koszenie trawy jest niezbędne? Odpowiedź znajdujemy w informacji Zarządu Zieleni Miejskiej, który wyjaśnia, że oprócz tradycyjnych parków zarządza również “terenami o charakterze krajobrazowym, w których trawa koszona jest ekstensywnie (jej wysokość dochodzi do 20 cm), tylko na pewnych fragmentach, bądź nie jest koszona wcale. Przykładem takich obiektów może być teren Glinianek na poznańskim Świerczewie, park Cytadela czy Park Szelągowski. Wytworzone w sposób naturalny runo parkowe jest zbiorowiskiem o wiele bogatszym i cenniejszym z przyrodniczego punktu widzenia niż sztucznie założone trawniki; warto więc nie ingerować w takie naturalne enklawy zieleni pozwalając roślinom przeprowadzić pełny cykl wegetacyjny”.

Ten opis jak najbardziej pasowałby do doliny Bogdanki, która dodatkowo jest terenem zalewowym, gdzie trawa jest jak najbardziej wskazana – gdyby nie to, że akurat koszono tam trawę.

Po raz kolejny mamy do czynienia z sytuacją, że władze miasta zupełnie coś innego deklarują – a zupełnie coś innego robią. I nie jest to pierwszy taki przypadek, bo już w ubiegłym roku miasto obiecywało, że koszenia będzie mniej, bo trawa powinna być wyższa, żeby trawniki tak nie wysychały. Apelowały o to wszystkie rady osiedli, indywidualnie petycje składali także mieszkańcy. Także i w tym roku do złożenia petycji przymierzają się radni z Jeżyc, Świętego Łazarza, a pewnie i Sołacza.

Ale na razie, mimo suszy i obietnic, koszenie trwa w najlepsze. No ale o co chodzi: w końcu dziś pada deszcz, a koszenie miało być wstrzymane do czasu, aż przestanie być tak sucho, prawda?

Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze