tygrys fot. zoo poznań

Poznań: Tygrysy czekają na wyjazd – a on się coraz bardziej oddala…

Niespójność polskiego prawa w zakresie ochrony zwierząt i błędne decyzje urzędnicze – wszystko to sprawia, że tygrysy, które powinny już odpoczywać w ciepłej Hiszpanii, nadal są w Poznaniu. I jest to już dla nich niebezpieczne.

Wszystko rozbija się – jak zresztą od początku w tej sprawie – o decyzje urzędnicze. Od początku było wiadomo, że do Poznania tygrysy mają trafić na jakiś czas, żeby dojść do siebie. Poznańska placówka była jedyną – poza ogrodem w Człuchowie – która zdecydowała się na przyjęcie zwierząt w tak złym stanie. Ale na zostawienie wszystkich tygrysów w Poznaniu nie ma zwyczajnie miejsca.

Gdy AAP Adwokaci Zwierząt, organizacja pozarządowa prowadząca ośrodek dla zwierząt w Hiszpanii, zgodziła się przyjąć pięć tygrysów – wydawało się, że problemy są już rozwiązane. Dwa tygrysy, te najsłabsze, miały zostać w Poznaniu, dla nich buduje się specjalny wybieg, a reszta miała dochodzić do siebie w słonecznej Hiszpanii.

Udało się osiągnąć porozumienie ze służbami weterynaryjnymi, Ministerstwem Środowiska – ale co z tego, skoro wszystkie działania zmierzające do przewozu zwierząt utknęły na znacznie niższych szczeblach. Wójt Terespola – jest stroną, bo to właśnie w tej miejscowości zatrzymano tygrysy – zadecydował, że właścicielem zwierząt jest organizator przewozu, Rosjanin. Takie rozwiązanie doradził mu… Wydział Gospodarki Komunalnej UMP. Tylko że Rosjanin został wypuszczony z aresztu, gdzie przebywał właśnie pod zarzutem znęcania się nad zwierzętami – i przepadł. Teraz trzeba więc czekać 30 dni, aż decyzja wójta zostanie umorzona – bo wójt nie widzi potrzeby zmiany swojej decyzji – a zoo będzie mogło złożyć odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. No i na decyzję SKO znów trzeba będzie poczekać.

Szansą jest jeszcze prokuratura w Lublinie, która przejęła sprawę tygrysów. Jeśli nada zwierzętom status prawny (zgodnie z ustawą o ochronie przyrody), to zwierzęta będą wreszcie mogły wyjechać bez względu na decyzje wójta Terespola.

Bo tygrysy nie mogą czekać. Zima w Poznaniu, w niewielkich pomieszczeniach i bez porządnego wybiegu może być dla zwierząt, które już swoje przeszły, ostatnią zimą w życiu. Tego obawia się dyrektor Zgrabczyńska. Poza tym, jeśli zwierzęta szybko nie wyjadą, to ich miejsce zajmą inne uratowane koty. I nie będzie dokąd ich przewieźć.

el, fot. Zoo Poznań