Poznań szuka oszczędności. Czy na ulicach będzie ciemniej?

przystanek, Pestka fot. L. Łada

Prezydent Jacek Jaśkowiak zapewniał, że miasto nie planuje oszczędności na oświetleniu ulic. Jednak Zarząd Dróg Miejskich szuka sposobów, by zaoszczędzić na oświetleniu. Pod lupą są przejścia podziemne.

We wrześniu tego roku prezydent Jacek Jaśkowiak poinformował, że władze miasta szukają oszczędności ze względu na ceny prądu – nazwał je spekulacyjnymi. Stanowczo jednak podkreślił, że na pewno nie będzie wyłączane oświetlenie ulic. Wyjaśnił, że to mogłoby wpłynąć na poczucie bezpieczeństwa poznaniaków, zwłaszcza zimą, gdy długo jest ciemno, więc nie byłoby zasadne.

Jak jednak dowiedziała się telewizja WTK, Zarząd Dróg Miejskich szuka oszczędności nie w oświetleniu ulic, ale w oświetleniu… przejść podziemnych. Nie chodzi o całkowite wyłączanie świateł, ale o ich przyciemnienie albo wyłączanie co drugiej lampy, co spowodowałoby mniejsze zużycie prądu. Szczególnie uważnie ZDM przygląda się oświetleniu Kaponiery, bo to tutaj schodzi najwięcej prądu. Chodzi zresztą nie tylko o oświetlenie, ale też windy czy ruchome schody.

Zużycie prądu w przejściach podziemnych nawet bez schodów ruchomych jest spore, bo światło musi się tam świecić całą dobę – a ZDM ma w swojej pieczy 35 takich przejść. Wyłączenie części oświetlenia takich przejść na pewno dałoby realne oszczędności.

A jeśli mowa o oszczędzaniu na oświetleniu warto byłoby chyba zacząć od przyjrzenia się przystankom remontowanej właśnie Pestki. Wieczorem zapalają się tam wszystkie lampy, mimo że nie są do niczego potrzebne: prace remontowe już nie są prowadzone, pasażerów tam nie ma, bo Pestka przecież nie kursuje. A dla tej grupki osób, która przechodzi tamtędy do biletomatu lub na drugą stronę Al. Solidarności – z co drugą lampą z pewnością będzie wystarczająco jasno.

Podziel się: