Solidarni z Ukrainą fot. S. Wąchała

Poznań solidarny z Ukrainą. Plac Wolności niebiesko-żółty!

Plac Wolności był dzisiaj cały niebieski i żółty, w kolorach Ukrainy. Ludzie zapełnili plac, ulicę 27 Grudnia i kawałek Nowowiejskiego. Ponad 5 tysięcy osób wzięło udział w pokojowej manifestacji „Solidarni z Ukrainą”.

To druga z kolei demonstracja przeciwko atakowi Rosji na Ukrainę. Pierwsza miała miejsce dwa dni temu przed konsulatem rosyjskim na ulicy Bukowskiej. Wówczas demonstranci zajęli całą ulicę Bukowską.

Dziś na plac Wolności przyszło jeszcze więcej ludzi, w tym wielu Ukraińców mieszkających i pracujących w Poznaniu. Ryszard Kupidura, którego wszyscy znają jako jednego z organizatorów festiwalu Ukraińska Wiosna, zaprosił wszystkich na profil społecznościowy Ukraińskiej Wiosny na FB.
– Zaglądajcie tam, ale – przynajmniej na razie – nie po to, by się dowiadywać o wydarzeniach kulturalnych, ale żeby się dowiadywać o akcjach pomocowych, które są organizowane lokalnie w Poznaniu, sprawdzonych i wiarygodnych – wyjaśnił.

Po nim głos zabrała Dagmara Gregorowicz z zespołu Dagadana, która zaprosiła na festiwal poświęcony Ukrainie – i poprosiła, żeby wszyscy Ukraińcy, którzy są na placu, podnieśli ręce do góry.
– Spójrzcie dookoła – mówiła – kto jest między wami Ukraińcem z krwi i kości, bo sercem wszyscy jesteśmy. Podejdźcie do nich, wymieńcie się kontaktami. Tu macie informacje z pierwszej ręki. Bardzo bym chciała, żeby dziś po rozejściu się do domów była konkretna pomoc, przyjaźń i poznanie sąsiada. Bo nie jesteśmy inni. Wszyscy jesteśmy tacy sami.

Maria Andruchin ze stowarzyszenia społeczno-kulturalnego-Polska Ukraina mieszka w Poznaniu i pracuje od 8 lat.
– Gdy stałam na manifestacji przed konsulatem rosyjskim w Poznaniu towarzyszyły mi zupełnie inne emocje niż dzisiaj – mówiła. – Czułam się zdruzgotana, byłam wściekła, bezradna i zastraszona. Dzisiaj jednak odczuwam zupełnie inne emocje, mimo że całą dobę otrzymuję setki wiadomości z prośbą o pomoc i wsparcie, transport, leki i wiele innych. Dostałam też rano dziś mnóstwo informacji z podziękowaniami, że udało się przeprowadzić rodzinę przez granicę, skontaktować z osobami, które oferują dom. To mnie bardzo wzruszyło i dodało sił. Nie dostałam jednak żadnej informacji od rodziców. Starałam się myśleć pozytywnie, co było trudne, bo dopiero o 13.00 dostałam wiadomość: nic się nie przejmuj, byliśmy w piwnicy. Okazało się, że dzisiaj w moim mieście rodzinnym była przeprowadzona próba wysadzenia w powietrze torów kolejowych, które łączą Kijów ze Lwowem, żeby uniemożliwić ewakuację ludzi z Kijowa. Dlaczego o tym mówię? Bo każdy z nas dzisiaj, także obecnych na placu, walczy na swoim froncie. My walczymy informacyjnie, pokojowo, okazując wsparcie emocjonalne, finansowe, organizując pomoc osobom potrzebującym. Abyśmy jutro obudzili się w innej, spokojniejszej rzeczywistości, w której nie ma wojny i nikt nie wysadza torów w powietrze. Wspólnie damy radę, taką mam pewność teraz.

Witold Horowski, honorowy konsul Ukrainy w Poznaniu w latach 2011 – 2019, przypomniał, jak prosił poznaniaków o pomoc w 2014 roku.
– W ciągu kilkunastu godzin ponad 200 rodzin z Poznania zaproponowało, że przyjmie pod swój dach osoby poszkodowane na Majdanie – wspominał. – To było niesamowite. Oczywiście skali dzisiejszego dramatu nie da się porównać do tego, co działo się w 2014, ale to wtedy zaczęła się ta wojna, która ma miejsce również dzisiaj. Wojny nie mamy od dwóch dni. Mówię o tym dlatego, że jestem wdzięczny Poznaniowi skalą empatii i troski o osoby poszkodowane. To jest coś niesamowitego, z jaką energią odpowiedzieliście spontanicznie na potrzebę. Przy tej okazji za to bardzo dziękuję – i skłonił się głęboko, po ukraińsku.

Na demonstracji z flagą ukraińską stał też prezydent Jacek Jaśkowiak.
– Drodzy Ukraińcy! Podobnie jak wy jestem zawiedziony brakiem zdecydowanych działań przeciwko Rosji. Jestem zawiedziony tym, że Ukraina została osamotniona. Ale dziękuje za waszą obecność, że dzisiaj poznaniacy i Ukraińcy jesteśmy razem. Takie demonstracje dodają odwagi rządzącym w różnych państwach. Już od wczoraj mam trochę nadziei – Polska zaczęła wysyłać również broń na Ukrainę. Mam nadzieję, że za chwilę pójdą następne dostawy tej broni i to dzięki właśnie takim zgromadzeniom w Gruzji, w Poznaniu, w Stanach Zjednoczonych.

Prezydent zakończył swoje przemówienie zapewnieniem powiedzianym po ukraińsku: „drodzy bracia Ukraińcy, jesteśmy z wami! Zawsze będziemy was wspierać. Sława Ukrainie!”.

Marszałek Marek Woźniak nie był obecny na demonstracji, ale nadesłał list. Nazwał w nim wojnę na Ukrainie „największym wyzwaniem od trzech dekad”.
„Mamy do czynienia nie tylko z agresją na Ukrainie, ale agresją na europejski porządek bezpieczeństwa i europejskie wartości” – czytał list marszałka Ryszard Kupidura. – „Po doświadczeniach XX wieku wydawało się, że politycy w całej Europie zrozumieli, że wojna nie może być instrumentem realizacji interesów państwowych. Wydarzenia z sierpnia 2008 roku w Gruzji oraz 2014 roku na Ukrainie stanowiły preludium do tego, co dzieje się obecnie. Nie wszyscy potraktowali te ostrzeżenia poważnie. Przede wszystkim wyrażam pełną solidarność ze społeczeństwem i władzami Ukrainy, które bronią swojej suwerenności i niezależności. Ukraina, jak każdy pełnoprawny członek wspólnoty międzynarodowej, posiada pełne prawo do wyboru własnej drogi rozwoju oraz sojuszu i partnerów międzynarodowych”.

Demonstrację na placu Wolności zakończyło odpalenie świec dymnych i odśpiewanie hymnu Ukrainy.