Targ Ekologiczny plac Bernardyński

Poznań: Ruszył Ekologiczny Targ Bernardyński

Nowe wydanie ekologicznej imprezy spożywczej ma zastąpić odbywający się tu do końca sierpnia Zielony Targ. Czy to się uda?

Na razie na to, że na placu Bernardyńskim odbywa się większa impreza, wskazują tylko samochody. Cały plac jest nimi zastawiony, droga rowerowa na szczęście nie, ale już idący na przystanek autobusowy będą mieli problem z przejściem. Pod tym względem w stosunku do Zielonego Targu nic się nie zmieniło. Może tylko samochodów jest mniej.

Ale to tylko samochody dostawców, nie kupujących. Tych drugich jest jeszcze niewielu, więc miejsca parkingowe przy Zielonej i parking, który się tam znajduje, świecą pustkami.
– Ruch to tak od dziesiątej się zacznie, nie wcześniej – mówi jeden z wystawców, ale za bardzo rozmawiać nie chce, bo, jak mówi, nie ma czasu. Trzeba jeszcze stoisko do końca rozłożyć i stoły dla tych, którzy chcieliby oferowanych specjałów spróbować na miejscu.

Co mamy do wyboru? Owoce i warzywa są te, co zawsze – ci handlujący codziennie oferują swój towar na Bernardyńskim, w nie najniższej zresztą cenie. Jest też kilka stoisk z ekologicznym nabiałem, wędliny własnego wyrobu, gęsina jako oddzielne stoisko i sporo przetworów w słoikach: od kapusty o różnych smakach po powidła śliwkowe, też własnej roboty.

Klienci, jak na razie, są zadowoleni.
– Robiłam tu zawsze zakupy w sobotę, szczególnie sery były pyszne – mówi pani Jadwiga Rączkiewicz, która mieszka po sąsiedzku. – Bardzo żałowałam, że się wyprowadzili, bo dla mnie to za daleko jechać po zakupy tam na Wilczak. Cieszę się, że jednak coś tej ekologii jest. A jak smakuje? Nie wiem jeszcze, bo to widzę, wszystko nowi wystawcy. Kupiłam wędliny, sery i kapustę. Będę w domu próbować.

– Spróbowałam wędlinki tu z tego stoiska przy przystanku, bardzo miła pani sprzedaje – dodaje Anna Kowalczyk, sąsiadka pani Jadwigi. – Smakowało mi, nie powiem, chociaż na tym poprzednim targu wybór był większy. Nastawiłam się na te kosmetyki naturalne, niby miały być, ale nie widzę. No i połowa straganów jednak pustych.

Kolejni kupujący również ostrożnie sprawdzają, co nowi wystawcy mają do zaoferowania. I są równie ostrożni z opiniami.
– Trzeba najpierw spróbować, wtedy się zobaczy – mówi Jacek Marciniak, który też się wybrał na zakupy. – Ja nawet nie wiedziałem, że to jakiś nowy targ, dopiero jak wszedłem, patrzę, a tych, co zawsze w soboty sprzedawali, nie ma. Trochę mnie ostatnio nie było w Poznaniu i widzę, że sporo przegapiłem. Zobaczymy, jak to się uda.

Jednak porządek z parkowaniem wokół imprezy trzeba zrobić już dziś. Bo jak do samochodów handlujących dojdą samochody kupujących, to znów nie będzie można się poruszać wokół placu Bernardyńskiego. A to zdaje się właśnie bałaganiarskie parkowanie kupców było jedną z kości niezgody między Zielonym Targiem a firmą Targowiska…

Lilia Łada

5 2 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze