Poznań: Radni zajęli się koczowiskiem przy ulicy Lechickiej

H. Owsianna, L. Dudziak, koczowisko przy Lechickiej fot. H. Owsianna FB
„Czas rozpocząć działania” – napisała w mediach społecznościowych radna Halina Owsianna. Wspólnie z druga radną, Lidią Dudziak, zamierzają rozwiązać problem koczowiska Romów i bezdomnych przy ulicy Lechickiej.

Problem koczowiska rozpoczął się w 2013 roku. Wówczas spadkobiercy prywatnych właścicieli tych terenów odzyskali je, a działkowcy, którzy mieli tam swoje ogródki, musieli się wyprowadzić. Opuszczone altanki zajęły romskie rodziny, później pojawili się też tam bezdomni Polacy. I wtedy też zaczął się koszmar mieszkańców okolicznych osiedli: przybysze wypalali kable, palili śmieciami, a zadbane niegdyś ogródki zamieniły się w wysypiska śmieci. Całonocne imprezy z awanturami i głośną muzyką stały się codziennością w tej okolicy.

Mieszkańcy niejednokrotnie wzywali straż miejską i policję, patrole przyjeżdżały, wręczały mandaty i odjeżdżały, a problem pozostawał. Apele do władz miasta o pomoc poskutkowały postawieniem kontenerów na śmieci, przenośnych toalet i pomocy dla Romów. Ale nadal nie rozwiązało problemu.

Gdy Rada Osiedla Nowe Winogrady Północ zwróciła się z apelem do prezydenta Poznania, by rozwiązał problem, sprawę postanowiły wziąć w swoje ręce radne miejskie Halina Owsianna ze Wspólnego Poznania i Lidia Dudziak z Prawa i Sprawiedliwości. Chcą rozwiązać problem

„Od 8 lat teren opanowany przez społeczność romską, obecnie w liczbie ok. 150 osób” – napisała radna Owsianna na swoim profilu na FB. – „Jesteśmy miastem przyjaznym i otwartym na wielokulturowość i pomagamy, ale doszliśmy do pkt. 0. Mieszkańcy wołają o pomoc, mają już dość tego sąsiedztwa. Problemem jest: palenie śmieci, bałagan, hałas, nieprzestrzeganie przepisów sanitarnych, śmiecenie na terenie osiedli winogradzkich. Zostałam razem z radną Lidką Dudziak poproszona o pomoc. Czas rozpocząć działania”.

Radna podkreśla, że tu nie chodzi o wyrzucenie tych ludzi czy ich izolację – ale taka sytuacja jak teraz nie może już trwać dłużej, mieszkańcy osiedli Wichrowych Wzgórz i Zwycięstwa są już u kresu wytrzymałości.

„Chcemy pomóc, nawet mieszkańcy z osiedli są zainteresowani współpracą” – deklaruje radna. – „Wiem, że część dzieci – 25 chodzi do szkoły. Wiem, że chyba 2 rodziny udało się wyprowadzić z tego terenu, że podjęli pracę, ale to za mało na tyle ludzi tam koczujących. Żal, bo żyją w podłych warunkach i trzeba coś z tym zrobić, bo to za długo trwa”.

Podziel się:

Ostatnio dodane: