namiot przed szpitalem HCP
W piątek 16 kwietnia przed punktem szczepień w szpitalu HCP znów trzeba było odstać swoje w kolejce, by dostać szczepionkę. Pacjenci musieli czekać przed budynkiem – a padał deszcz.

O sprawie poinformowała nas Użytkowniczka, której system wyznaczył szczepienie w tym właśnie szpitalu.

– Wybrałam HCP, bo mam blisko i mogę tam dojść na piechotę – opowiada pani Anna, mieszkanka Wildy. – Wiedziałam, że w marcu było tam zamieszanie, ale miałam nadzieję, że przez tyle czasu już zdążyli wypracować odpowiednią organizację. Niestety, mimo że przyszłam o czasie, musiałam czekać godzinę w kolejce, na deszczu, bo takie było opóźnienie. Także covida może nie dostanę, ale przeziębienie po tym szczepieniu mam murowane…

Z czego wynikało opóźnienie? Wśród stojących w kolejce krążyły różne wersje, ale bałagan był tą, która powtarzała się najczęściej. Znów nikt nie wyszedł do pacjentów, żeby im wyjaśnić sytuację i przeprosić – a przynajmniej pani Anna, przez godzinę swojego stania w kolejce, niczego takiego nie słyszała.

Zdaniem „Głosu Wielkopolskiego”, do którego również dotarli oburzeni pacjenci ze szpitala HCP, powodem opóźnień były prawdopodobnie wizyty pacjentów do drugiej tury szczepionki. Na nią nie trzeba się rejestrować. Jednak gdyby tak było – opóźnienia w szczepieniach byłyby we wszystkich punktach, bo przecież do wszystkich przychodzą pacjenci po drugą dawkę. A tak się nie dzieje. W większości z nich szczepienia idą szybko i sprawnie.

Nawet w największym poznańskim punkcie na MTP, gdzie dziennie szczepi się kilkakrotnie więcej pacjentów niż w HCP kolejek nie ma. Wszystko działa jak w zegarku dzięki doskonałej organizacji, pacjent jest sprawnie przekazywany sobie przez wolontariuszy i personel. Może pracownicy z MTP powinni udzielić kilku lekcji personelowi Centrum Medycznego HCP na temat organizacji? Bo to przecież nie pierwsze problemy z organizacją w tym szpitalu. A żadna druga tura szczepień – ani cokolwiek innego – nie usprawiedliwia trzymania pacjentów przez godzinę na deszczu.