Poznań: Problemy z kładką Berdychowską. Miasto jednak nie rezygnuje

kładka między Berdychowem a Chwaliszewem, wizualizacja fot. ARPA

Prezydent Jacek Jaśkowiak zapewnił, że miasto nie zamierza zrezygnować z budowy kładki Berdychowskiej, choć sam niejednokrotnie przyznawał, że sytuacja budżetowa nie jest najlepsza. Jednak ma nadzieję, że drugi przetarg wyłoni wykonawcę.

W rozmowie z Łukaszem Kaźmierczakiem w Radiu Poznań prezydent podkreślił, że wbrew opinii wielu radnych rezygnacja z budowy kładki nie sprawi, że 95 mln zostanie w budżecie, bo miasto tyle dostało na jej budowę z Polskiego Ładu. Do tego miasto musi co prawda dołożyć wkład własny, który można byłoby zaoszczędzić. Ale 5 mln zł, bo tyle wynosi, niczego nie zmieni w sytuacji budżetowej.

Jednak oferty na budowę kładki złożone w przetargu były kilkakrotnie wyższe niż kwota, którą przeznaczyło na tę inwestycję miasto. Przypomnijmy, że zgłosiły się cztery firmy i każda przedstawiła ofertę o wiele droższą niż propozycja miasta. Konsorcjum firm Most i KSH Steel zaproponowało ponad 158 mln zł, PORR SA – prawie 187 mln, STRABAG – ponad 192 mln, a Budimex – prawie 180 mln zł.  Jednak prezydent jest optymistą i ma nadzieję, że w drugim przetargu zgłoszą się oferenci z niższymi cenami.

Natomiast sama kładka, zdaniem prezydenta, wiele zmieni w układzie komunikacyjnym miasta, ponieważ pozwoli bezpiecznie rodzinom z dziećmi przejść pieszo znad Malty na Stary Rynek. Podkreślił, że to kwestia odpowiedzialności za bezpieczeństwo, świadomości zagrożeń, jakie niosą spaliny i całościowej polityki przekonującej poznaniaków do korzystania z mniej szkodliwych dla środowiska form transportu, takich jak rowery, komunikacja publiczna czy własne nogi. A przy rosnących cenach paliw i energii takie działania to także oszczędność dla domowych budżetów.

Podziel się: