Poznań: Prezydent znów przeprasza za remonty. I pociesza: „to już ostatnia prosta”

Jacek Jaśkowiak fot. FB J. Jaśkowiak

Jacek Jaśkowiak ponownie przeprosił poznaniaków na swoim profilu społecznościowym za to, że tak wiele remontów, które utrudniają mieszkańcom życie, mamy obecnie w mieście. Ale, jak zapewnił, to już ostatnia prosta.

To już drugie przeprosiny prezydenta. Trudno jednak cieszyć się z jego zapewnień, że to ostatnia prosta, ponieważ, jak napisał dalej: „do końca 2023 roku największe projekty zostaną zrealizowane”. Przed poznaniakami więc jeszcze prawie półtora roku uciążliwości – i to tylko tych największych, więc pewnie później należy się spodziewać co najmniej kilka miesięcy mniejszych remontów. Trudno więc obecny stan prac remontowych w mieście uznać za „ostatnią prostą”, a tym bardziej za powód do radości.

„Planujemy je bardzo rozważnie”

„Szeroki front inwestycyjny wiąże się oczywiście z dużymi uciążliwościami, za które przepraszam” – przyznaje prezydent w swoim wpisie na FB. – „Rozumiem irytację mieszkańców, którzy ich doświadczają na co dzień. Zapewniam jednak, że działamy w sposób przemyślany, starając się w jak największym stopniu skorzystać z dotacji unijnych w ramach kończącej się już perspektywy, a także dofinansowania rządowego. To dla nas ogromna szansa, by zmodernizować nasze miasto i oddać je mieszkańcom w standardzie „pod klucz”. Planujemy te inwestycje bardzo rozważnie, realizując od wielu lat, konsekwentnie kolejne projekty”.

Prezydent przypomniał, że zanim zaczęto budować trasę tramwajową na Naramowice, zmodernizowano most Lecha, a zanim zaczęto remontować trasę PST – wyremontowano rondo Rataje, torowisko na Wierzbięcicach i 28 Czerwca 1956 r., a także rondo Rataje.

„Analizowaliśmy wszelkie możliwe warianty”

„Teraz, gdy te inwestycje są już zakończone, przystąpiliśmy do modernizacji PST” – wyjaśnia w swoim wpisie. – „Otrzymaliśmy na ten projekt 25 mln zł rządowego dofinansowania, przy kosztach całkowitych w wysokości 57 mln zł. Świadomie zdecydowaliśmy się, by zrealizować go w jednym etapie. Analizowaliśmy wszelkie możliwe warianty i wybraliśmy ten najkorzystniejszy dla mieszkańców, ale też finansów miasta. Prowadzenie prac najpierw na jednym torze, a potem drugim, zdublowałoby zarówno koszty, jak i czas realizacji tej inwestycji. Nie rozwiązałoby też problemu dużych potoków pasażerskich, bo tramwaj-wahadło na tej trasie, z uwagi na jej długość, kursowałby co 30 minut. Zdaję sobie sprawę z utrudnień, jednak realizacja tych prac jest konieczna, by poznański szybki tramwaj nadal mógł być szybki i bezpieczny. Biorąc pod uwagę zewnętrzne uwarunkowania, a także możliwość skorzystania z rządowego wsparcia, cieszę się, że podjęliśmy to wyzwanie. Teraz musimy się skoncentrować na tym, by zakończyć prace w możliwie krótkim terminie. Dziękuję poznaniakom i poznaniankom za cierpliwość i zrozumienie”.

Po szczegółowe informacje prezydent odsyła zainteresowanych na stronę miasta. Zamieszczono tam obszerny materiał poświęcony remontom i wyjaśnieniom, dlaczego, skoro to tak starannie i od dawna planowano, jak zapewnia prezydent, to 1 września cały plan się posypał, a po 1 września nie jest o wiele lepiej. Brak kierowców w MPK, wojna na Ukrainie i pandemia nie są tu wystarczającym wytłumaczeniem.