Rynek Łazarski fot. UMP

Poznań: Partia KORWiN kontra Rynek Łazarski i strefa parkowania. “Może tam wystąpić jakiś celebryta”

Na swoim Facebooku działacze partii opublikowali emocjonujący wpis dotyczący remontu Rynku Łazarskiego i wprowadzenia strefy płatnego parkowania na Łazarzu. Nie podoba im się ani jedno – ani drugie.

Polityków partii oburza koszt budowy rynku – 43 mln zł, bo wcześniej miało być 10 mln, a później 35 mln. A przecież nie jest żadną tajemnicą, dlaczego koszty wzrosły, i to co najmniej od czterech lat. Przypomnijmy więc, że miasto ogłosiło trzy przetargi na remont Rynku Łazarskiego w ciągu ostatnich kilku lat, do których nikt się nie zgłosił. A nie zgłosił się dlatego, że miasto proponowało za małe pieniądze. Dopiero po sporych wysiłkach, by zdobyć dodatkowe środki na tę inwestycję, miasto ogłosiło kolejny przetarg i wtedy, gdy pieniądze były większe, znalazły się firmy chętne na realizację tej inwestycji. Remont mógł się więc rozpocząć. Mało tego: na prośbę mieszkańców odbrukowano fragment rynku, by powstał jeszcze jeden skwer.

Jednak działaczom partii nie podobają się nie tylko koszty, ale i sam pomysł na rynek.
“Według miasta inwestycja ma wydobyć potencjał społeczny, kulturalny oraz handlowo-usługowy” – piszą ironicznie na swoim profilu społecznościowym. – “Potencjał kulturalny może jest, gdyż mamy poznański “Spodek” i czasem zamiast stoisk może tam wystąpić jakiś celebryta. Oczywiście celebryta poprawny politycznie, którego fanem będzie nasz umiłowany Prezydent Miasta”.

Jednak to, co najbardziej nie podoba się politykom, to potencjał handlowo-usługowy nowego rynku. A raczej jego brak, jak twierdzą.
“Niedawno media obiegła informacja, że czynsz na stoisko wzrośnie o 100 procent i większość kupców nie będzie stać na to żeby prowadzić działalność” – piszą w mediach społecznościowych. – “No bo ze sprzedaży pyrek czy marchewek nie zarobią na czynsz. Kupcy zwracają uwagę, że mają lepsze warunki na targowisku tymczasowym na ulicy Kasprzaka (ale o tym w innym artykule) niż będą mieć na wyremontowanym rynku. Wielu kupców już informuje swoich stałych klientów, że wyprzedają towar i kończą działalność. Wyimaginowany potencjał usługowo-handlowy blaknie w obliczu faktów. Po pierwsze spadnie o 1/3 ilość miejsc handlowych. Po drugie Strefa Płatnego Parkowania. Kiedyś na Rynek Łazarski przyjeżdżał cały Poznań. Dzisiaj zamiast do niego powrócić będzie bardziej się opłacało jechać do Centrum Handlowego bo tam parkujemy za darmo. A to z kolei będzie odbijać się na dochodach kupców. Historia pokazuje, że długotrwałe strefy parkowania niszczą mały biznes. Przykładem jest francuskie miasto Forbach, które zlikwidowało SPP ze względu na przedsiębiorców. To nie wszystko. Likwidacja ma przynieść 110.000 euro oszczędności ‼ Tylko kogo to tak naprawdę obchodzi? Na pewno nie ludzi, którzy zarządzają nie swoimi pieniędzmi”.

Przypomnijmy, że wprowadzenia strefy płatnego parkowania chcieli… sami mieszkańcy Łazarza, bo mieli dość szukania godzinami miejsc parkingowych przed własnymi domami. Problemem Łazarza, tak samo jak Wildy, była bliskość centrum miasta i brak strefy, co sprawiało, że wielu przyjezdnych traktowało łazarskie i wildeckie ulice jak bezpłatny parking. W efekcie mieszkańcy obu dzielnic niejednokrotnie nie mogli wyjechać lub nawet wyjść z własnych domów, bo były zastawione samochodami parkującymi bardzo często niezgodnie z przepisami.

Wprowadzenie SPP już uporządkowało parkowanie i poprawiło sytuację mieszkańców, jak twierdzą oni sami. Mogą wreszcie zaparkować przed domem lub w niedalekiej odległości, co wcześniej nie było możliwe. Oczywiście niezadowoleni są ci, którzy mieszkają poza Poznaniem, ale tu pracują, więc dojeżdżali do pracy samochodami, zostawiając je na ulicach obu dzielnic. Teraz muszą zapłacić za parkowanie, które wcześniej mieli za darmo.

Trudno też zgodzić się z tezą, że strefa parkowania zabija biznes – gdyby tak było, to całe Jeżyce byłyby już jedną wielką pustynią bez jakiegokolwiek biznesu, bo tam strefa została wprowadzona najwcześniej, poza ścisłym centrum, oczywiście. Tymczasem o Jeżycach można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że nie ma tam sklepów, firm czy lokali – a zwłaszcza te ostatnie słyną w całym mieście ze swojej rzemieślniczej produkcji – właśnie jako małe lokalne biznesy. Nie upadła też jakoś Półwiejska, gdzie również strefa obowiązuje od lat, nie mówiąc o innych uliczkach przyległych do Starego Rynku, a przykłady z Taczaka, Żydowskiej czy choćby Garbar pokazują, że jest dokładnie odwrotnie: tam, gdzie nie ma parkujących samochodów, a ruch kołowy jest spowolniony albo zlikwidowany, lokale i sklepy powstają jak grzyby po deszczu.

Być może więc we Francji trzeba było wycofać się ze strefy płatnego parkowania – ale w Poznaniu wszystko wskazuje na to, że strefa sprawdza się w praktyce. Miejmy nadzieję, że sprawdzi się także i Rynek Łazarski. Nawet z celebrytami, którzy tam zechcą wystąpić.

3 2 votes
Oceń artykuł
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze