Poznań: Ochrona wizyt Jarosława Kaczyńskiego. „To jest armia”

Policja na proteście protest fot. Sławek Wąchała

Prawie 200 policjantów i 60 pojazdów – tak wyglądała ochrona Jarosława Kaczyńskiego na spotkaniu w Kórniku. „To jest armia wykorzystywana dla partyjnych celów do ochrony jednego człowieka!” – podsumował na Twitterze Adam Szłapka, poseł Nowoczesnej.

Jarosław Kaczyński odwiedził Wielkopolskę w lipcu: był wówczas w Kórniku, Poznaniu, Gnieźnie i Koninie. Jednak poznański poseł i szef Nowoczesnej dopiero teraz otrzymał od policji dane o wielkości ochrony podczas tych wizyt.

Poseł wystąpił o te dane, ponieważ liczba ochraniających funkcjonariuszy wydała mu się nadmierna: tak z uwagi na zaangażowanie tych policjantów, którzy mogliby w tym czasie pełnić służbę gdzie indziej z pożytkiem dla społeczeństwa – jak i ze względu na koszty takiej ochrony. Choć tu już w lipcu policja stanowczo zapewniała, że ochrona Jarosława Kaczyńskiego nie generowała dodatkowych kosztów.

Poseł zaprezentował dane 6 października podczas konferencji prasowej w Sejmie.

– 23 lipca, podczas wizyty w powiecie poznańskim Jarosława Kaczyńskiego do jego ochrony wykorzystano 189 policjantów i 60 pojazdów – mówił Adam Szłapka. – To jest armia. Państwowa armia wykorzystana na polecenie polityczne Mariusza Kamińskiego po to, żeby chronić jednego posła. Oprócz tego oczywiście są funkcjonariusze SOP, oprócz tego jest partyjna ochrona. To pokazuje, w jaki sposób państwo jest wykorzystane do partyjnych celów. Nie było żadnego uzasadnienia do tego, żeby aż tak duże koszty generować do ochrony jednego posła. Jarosław Kaczyński spotyka się w bardzo wielu miejscach i we wszystkich tych miejscach te koszty są generowane. Za to wszystko płacą Polacy z naszych podatków.

Przypomnijmy, że tak dużą liczbę oddelegowanych funkcjonariuszy policja tłumaczyła informacjami o protestach i demonstracjach, które zapowiedziano w miejscach odwiedzanych przez Jarosława Kaczyńskiego. W takich sytuacjach oddelegowanie większych oddziałów policji jest standardową procedurą.

Protesty rzeczywiście miały miejsce, ale wszystkie ograniczyły się do skandowania okrzyków i prezentacji transparentów, nie doszło do żadnych incydentów. W Kórniku, gdzie protest był najliczniejszy, pojawiło się około 100 osób. W pozostałych miastach było ich po kilkadziesiąt.

– Jeszcze raz: prawie 200 funkcjonariuszy, 60 pojazdów – podsumował Adam Szłapka. – Jeden dzień, jeden poseł.

Podziel się: