Poznań - Stary Rynek

Poznań: Kolejna restauracja zakazuje wstępu dzieciom

Do “Parmy i Rukoli” dołączyła restauracja “Papavero”, która także postanowiła wprowadzić zakaz wstępu dzieciom do lat 6. “Dzieci przeszkadzają klientom w rozmowach biznesowych” – tłumaczą szefowie lokalu na swoim fanpage’u.

W “Papavero” najpierw wprowadzono zakaz wprowadzania wózków dziecięcych ze względów bezpieczeństwa. Sala dla gości nie jest zbyt duża i pojawienie się w niej choćby jednego wózka utrudniało pracę kelnerom i dezorganizowało pracę w całym lokalu. A na to skarżyli się klienci.

I to także klienci wymusili na szefach “Papavero” zakaz przychodzenia z dziećmi.  “Kolejnym bodźcem do tego były uwagi naszych stałych Gości, którzy niejednokrotnie mieli znacznie utrudnione rozmowy biznesowe z powodu zachowań dzieci” – wyjaśniają szefowie restauracji. Po trwających kilka lat rozważaniach i kolejnych skargach gości na biegające i hałasujące maluchy, restauracja zdecydowała o zapraszaniu rodzin z dziećmi powyżej 6 lat.

Czy także i “Papavero” spotka się z takim hejtem jak poprzednicy? Decyzja “Parmy i Rukoli” odbiła się szerokim echem w całym kraju, a bywalcy lokali podzielili się na tych za nieobecnością dzieci w niektórych lokalach – i za tych, którzy są przeciw takiej decyzji. Do dyskusji włączył się nawet Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który zamierza złożyć doniesienie do prokuratury w sprawie decyzji “Parmy i Rukoli”. Jego zdaniem ograniczenia wstępu ze względu na wiek klientów jest dyskryminacją, czego zabrania obowiązująca ustawa antydyskryminacyjna, jak to oznajmił na swoim profilu na FB.

Inicjatywę od razu zdementowali internauci, pytając złośliwie, czy w takim razie ustawa o wychowaniu w trzeźwości także nie jest przykładem dyskryminacji, bo ogranicza sprzedaż alkoholu ze względu na wiek. Kolejnym przykładem może być także zakaz palenia papierosów, oglądania filmów dla dorosłych, bywania w lokalach ze striptizem i tak dalej i tak dalej.

W 2011 roku w Poznaniu miała miejsce głośna sprawa o dyskryminacji w lokalach – wtedy chodziło o Romów, którzy do kilku lokali nie byli wpuszczani, a z innych wypraszani ze względu na głośne zachowanie przeszkadzające innym gościom. Doszło nawet do mediacyjnego spotkania w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim, które jednak nie bardzo się udało. Romowie na nie przyszli – restauratorzy i właściciele klubów nie.

Ostatecznie sprawę rozstrzygnął sąd i nakazał właścicielce “Cuba Libre” jedynego lokalu, któremu dyskryminację udało się udowodnić, przeproszenie Romów i zapłatę 10 tys. zł na rzecz Wielkopolskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego Polskich Romów. Czy jednak tamta sytuacja i obecna rzeczywiście są takie same? Albo, stawiając problem inaczej: czy przypadkiem żądanie poszanowania praw dzieci przy ignorowaniu praw dorosłych, którzy chcieliby czasem odpocząć w lokalu bez krzyczących maluchów – również nie jest dyskryminacją?

Lilia Łada

34
Dodaj komentarz

avatar
Piotr
Piotr

Jest demokracja i każdy może zapraszać kogo chce jeśli jest właścicielem.Fakt rozwydrzone dzieciaki denerwują klientów i tyle.A ten ośrodek monitorowania kojarzy mi się z komuną i cenzurą.

Jaroslaw Sassek
Jaroslaw Sassek

To już wiadomo jakie restauracje omijać z daleka

A 12
A 12

Mamy dwie córeczki. Bardzo często chodzimy do restauracji (wyjazd wakacyjny codziennie ),nigdy nie trafiliśmy na dzieci które jadły robiąc wokół siebie tyle bałaganu. Zdarza się że są głośniejsi. Bardziej nam przeszkadzają dorośli ludzie, którzy zachowują się głośno i nad wyraz hałaśliwe (szczególnie po dwóch piwach). Jakoś nie zdenerwowała mnie decyzja właścicieli lokalu. W obecnych czasach mając do dyspozycji tyle restauracji nie widzę żadnego problemu. Ale jeżeli moje dziecko skończy 6 lat to też nie pójdę bo nie chce denerwować właścicieli, że może 6latek lub któreś z nas dorosłych coś pobrudzi. Nie jesteśmy tam mile widziani i trzeba to uszanować.

Kuba Gorączkowski
Kuba Gorączkowski

Biedne bąbelki .

Logo
Logo

Powinni wpuszczać tylko z dziećmi a nie z bachorami