Demonstracja przeciw przemocy fot. S. Wąchała

Poznań: Kolejna próba pobicia – i wyzwiska “od lesb i pedałów”

– Czy jest coś w tym ubiorze, co was obraża? – pyta Tymon Carmel, młody człowiek ubrany w ciemną koszulkę bez żadnych napisów i takież spodnie. Bo to właśnie on był ofiarą kolejnego homofobicznego ataku.

Pod adresem Tymona i jego dziewczyny – napastnikom kompletnie nie wydawało się nielogiczne, że chłopak, którego wyzywają od pedałów, idzie ze swoją dziewczyną – padły wyzwiska, wśród których “lesby” i pedały” były jednymi z łagodniejszych. No i które jednoznacznie określiły tak rodzaj napastników, jak charakter ataku.

Tymon opisał całą tę sytuację na Facebooku. “Czy jest coś w tym ubiorze/w mojej osobie, co Was obraża, lub w jakiś sposób negatywnie wpływa na czyjeś uczucia / religijne / kulturowe / estetyczne? roznegliżowane ciało, za dużo widocznych przedramion? może za mało? krzykliwe kolory? zbyt wyzywający krój?” – pytał.

Cała sytuacja miała miejsce w minioną niedzielę, na Świętym Marcinie w okolicach kina Muza – prawie w tym samym miejscu, w którym napadnięto gościa Short Waves Festival kilka tygodni temu.
“W piękne niedzielne popołudnie, w dodatku urodzinowe, postanowiliśmy spędzić na oddaniu się przyjemnościom wypicia kawy i pójścia do kina, na urodzinowy seans, jednocześnie korzystając z oferty festiwalu Docs Against Gravity” – opisuje całą akcję Tymon. – “Dzień upłynąłby nam naprawdę bardzo przyjemnie, gdyby nie sytuacją, która nas spotkała dosłownie sekundy po przekroczeniu bramy kina Muza. Wyszliśmy na ulicę Święty Marcin, która jest ochoczo odwiedzana przez wielu ludzi, tak też było teraz – idąc usłyszeliśmy za plecami kilka tekstów dotyczących „lesb i pedałów”.

No dobra, szliśmy tak: moja dziewczyna odpisywała na wiadomość w telefonie, a ja idąc obok niej po prostu myślałem o filmie. Rozmyślania przerwały następne, głośniejsze teksty – już ewidentnie w naszym kierunku „w dupę ich zaj**” oraz kilka innych.

Jedyne co nam się wtedy udało, to zwrócić uwagę, że osoba kierująca te zdania w naszym kierunku, szła za rękę z dwójką małych dzieci – na oko między 5-7 lat (dwójka dzieci, plus dwóch naprawdę sporych gości) – więc odpowiedzieliśmy, że tak samo jak oni możemy korzystać z tej ulicy, no i że nie dają zbyt dobrego przykładu dzieciom.

Jak już możecie się spodziewać, to nie był koniec, a w zasadzie początek – były kolejne propozycje „wyjeb*nia mi” za bycie pedałem. Przypominam: szliśmy z moją dziewczyną, fakt nie trzymaliśmy się za ręce, bo akurat nie, nie mieliśmy żadnych przypinek, naklejek, naszywek czy innych tęczowych gadżetów – bo o ile mamy takie w swojej garderobie, dziś nie były z nami. Więc usłyszeliśmy, że w Poznaniu nie ma miejsca na pedalstwo, że mamy wypierdalać i zniknąć mu z oczu.

W zasadzie gość był bardzo roszczeniowy: korzystając z publicznego chodnika, rościł sobie prawo do decydowania, kto jeszcze może z niego korzystać. W każdym razie, tak, w Poznaniu, a dalej w Polsce, według niego nie żyją żadne osoby LGBT, no i nie ma dla nich/nas miejsca – pięknie się złożyło, ponieważ tej sytuacji towarzyszyły wiszące flagi z okien – było ich naprawdę sporo, więc grzecznie zwróciłem uwagę, dlaczego nie wydłubał sobie jeszcze oczu, skoro wszędzie wokoło wiszą flagi, są różne osoby i generalnie nie jest tak jak mówi.

Jednak tej dyskusji przyglądało się na moje szybkie kalkulacje między 50 a 100 osób łącznie, może się zdziwicie lub nie, NIKT Z NICH NIE ZAREAGOWAŁ, żadna z osób nie zwróciła uwagi agresorowi, nie przerwała tego, nie odwróciła uwagi, nie zrobiła nic poza biernym przyglądaniem się. Idąc pomiędzy tymi wszystkimi ludźmi, czułem się tak, jakby ktoś ich w magiczny sposób zamroził.

Kiedy przeszliśmy skrzyżowanie z Ratajczaka, (czyli jakieś 100 metrów od rozpoczęcia ataku w naszym kierunku) mieliśmy nadzieję, że możemy już w spokoju wrócić do domu. Nie obracaliśmy się, nie szukaliśmy ich wzrokiem, zastanawialiśmy się w sumie, dlaczego tego doświadczyliśmy. Stąd ku mojemu ogromnemu zdziwieniu kilka sekund później obróciłem się (bo znowu usłyszałem ten agresywny ton) – i zobaczyłem tuż przed sobą tego gościa, w zasadzie jakby wyrósł z ziemi – doskoczył do nas, kierując swoje groźby w moim kierunku, czy mam jakiś problem i na ch*j się gapię na niego. Też byście patrzyli/ły, gdyby nagle ktoś groził wam metr za plecami.

Muszę przyznać, że gdyby nie w tym wszystkim szybka reakcja i obrona przez Judytę, pewnie nie pisałbym tego. Starała się jak mogła oddzielać cały czas agresywnego typa ode mnie, wystawiając się tuż przed nim (jakimś sposobem gość miał wkodowane, że kobiety nie uderzy i się tego trzymał) – nie przeszkodziło mu jednak to w przepychaniu się i wyciąganiu rąk w moim kierunku. Raz przelotem dostało mi się z jego ręki w twarz, na szczęście Judyta szybko go odsunęła dalej.

W tym wszystkim poza faktem, że w żaden sposób nie weszliśmy gościowi w drogę – już na starcie nie mielibyśmy żadnych szans, jeśli chodzi o siły (nie wyrywaliśmy się do bicia, ale nawet obrona była tu dosyć skomplikowana) z prostego faktu, że gość był wysokim napakowanym typem, a my dwójką jednak niezbyt silnych i wysokich osób. W dalszym ciągu nikt nie zwrócił uwagi, widziałem tylko, jak wszyscy patrzą, trochę szukałem wzrokiem jakiejś innej reakcji czy wsparcia, ale głównie zastanawiałem się czy gość zafunduje mi dziś utratę zębów. Nie wiem w zasadzie kiedy i jak, ale przeszedł na drugą stronę (reszta jego stada była właśnie tam).

Z tego wszystkiego jak dopiero po kilku minutach, ktoś podjechał do nas i zapytał co tam się stało, wystraszyłem się i trząsłem jeszcze bardziej, z jednej strony nie rozglądając się na boki, a z drugiej nasłuchując czy nie idzie w dalszym ciągu za nami. Myśląc tylko o tym, żeby zapaść się pod ziemię. Ogólnie, fajnie, że ktoś zapytał, z tym, że już wtedy jednak na naprawdę sporym odcinku była to jedna jedyna osoba, gdyby sprawa potoczyła się inaczej i jednak pozbawiłby mnie zębów, nie byłoby już okazji do pytań, co się stało”.

Tymon ma też pytanie do wszystkich, którzy uważają, że osoby LGBT same prowokują ataki zachowując się i ubierając ostentacyjnie.
“Do wszystkich osób, które uważają obnoszenie się z tęczą, krzykliwe stroje i kolory, nadmierne okazywanie czułości w przestrzeniach publicznych za obrazoburcze, jak wytłumaczą ten atak?” – pyta. – Domyślam się, że ktoś będzie chciał to zrobić, a szczerze mówiąc mi w głowie nie udało się znaleźć żadnej obrony na wczorajszą sytuację”.

To nie pierwsza sytuacja homofobicznego ataku – i niestety nie pierwsza w centrum miasta, w biały dzień. Już 20 sierpnia około 200 osób protestowało przed urzędem wojewódzkim przeciwko eskalacji homofobicznej przemocy w mieście. To kolejny przypadek – i kolejna sytuacja, kiedy sprawca pozostanie bezkarny. A pozostanie, bo na takie akty agresji jest ciche przyzwolenie społeczne. Sprawcy czują się bezkarni. Dlatego atakują.

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar