ulica Sielawy fot. P. Sowa

Poznań: Kłopoty z oświetleniem ulic na Naramowicach

– Niewinnie wyglądająca za dnia ulica Sielawy w nocy staje się koszmarem dla wszystkich osób, które się po niej poruszają – alarmuje Paweł Sowa, radny z Naramowic. Wszystko przez to, że ulica nie ma żadnego oświetlenia.

To efekt radosnej, spontanicznej twórczości poprzednich władz miasta, które wydawały zgody na rozbudowę Naramowic na prawo i lewo, kompletnie nie dbając o infrastrukturę. Efektem takich działań jest nie tylko jedna i w dodatku zbyt wąska droga dojazdowa do tej dzielnicy, na której są stale korki, ale też brak oświetlenia ulicznego.

Już informowaliśmy o problemie mieszkańców ulicy Karpia, którzy od prawie 20 lat wspólnie z osiedlowymi radnymi walczą o latarnie przy swojej ulicy. Na tej ulicy właśnie Zarząd Dróg Miejskich rozpoczął prace, które mają poprawić sytuację, choć tylko na części ulicy, nie na całej długości.

Ale na sąsiedniej ulicy Sielawy nic się nie zmienia, jak alarmuje Paweł Sowa, jednocześnie radny miejski i radny osiedla Naramowice.
– Jest nieoświetlona, nierówna, a chodnik woła o pomstę do nieba – wylicza radny. – Miasto nie może nic z tym zrobić, gdyż ulica w jednej części należy do Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, w drugiej do dewelopera Echo Investment. Związane ręce ma także Rada Osiedla Naramowice, bo nie może wydać pieniędzy na oświetlenie i remont chodnika na gruntach, które nie należą do miasta Poznania. Nie można wydać ani złotówki, dopóki grunt nie przejdzie na własność Poznania, choć KOWR jest własnością państwa. To kolejny absurd w Polsce – grunty państwowe i samorządowe, choć wszystko utrzymywane z naszych podatków, są traktowane jak inne światy. A cierpią na tym tylko ludzie.

Absurdem jest też to, że rozwiązanie tej sprawy trwa tyle lat. Oczywiście przede wszystkim te kilkanaście lat temu miasto nie powinno było wydawać zgód na budowę czegokolwiek na gruntach, które nie mają uregulowanej sytuacji prawnej. Szczególnie wtedy, gdy wcześniej nie zadbało o zabezpieczenie pasa na drogi i infrastrukturę im towarzyszącą.

Osiedla jednak powstały i teraz tak władze miasta, jak i mieszkańcy tej części Naramowic od kilkunastu lat mają problem. Jak informuje radny Sowa, miasto, a konkretnie Wydział Gospodarki Nieruchomościami UMP, rok temu złożyło wniosek do KOWR-u o nieodpłatne przejęcie nieruchomości KOWR-u przeznaczonych pod drogi publiczne na terenie osiedla Naramowice, ale KOWR do dziś nie odpowiedział. Żeby było ciekawiej, nie chodzi tu o żadne strategiczne czy wyjątkowo atrakcyjne działki budowlane.
– Owe kilka działek to wąskie paski betonowo-asfaltowe, niektóre z nich o wręcz minimalnej powierzchni – wyjaśnia radny. – Są one całkowicie bezużyteczne dla KOWR.

A sprawa staje się coraz bardziej pilna: tegoroczna zima pogorszyła i tak fatalny stan chodników i przejść na ulicach Karpia i Sielawy. A korzysta z nich kilka tysięcy osób, drugie tyle będzie korzystać wkrótce, bo przy obu ulicach trwają kolejne inwestycje mieszkaniowe. W dodatku, jak zwraca uwagę radny, przy ulicy Sielawy znajduje się przedszkole, które generuje dodatkowy ruch najmłodszych mieszkańców dzielnicy, więc bezpieczeństwo ulic w rejonie przedszkola jest szczególnie ważne.

Radny postanowił więc dodatkowo wysłać pisma w tej sprawie do Małgorzaty Gośniowskiej-Koli, dyrektor generalnej KOWR-u, ma nadzieję również na pomoc posłanki Jadwigi Emilewicz.

– Ten wieloletni koszmar kilku tysięcy mieszkańców Naramowic trzeba jak najszybciej zakończyć! – podsumowuje radny.