Jacek Jaśkowiak wystawia rachunek rządowi fot. UMP

Poznań: Jaśkowiak zapowiada podwyżki opłat i atakuje PiS. “To efekt nieudolnej polityki rządu”

Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, przedstawił projekt budżetu na 2020 roku. Ze względu na trudną sytuację finansową w mieście wzrosną opłaty.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

Za zaistniałą sytuację Jaśkowiak obwinia Prawo i Sprawiedliwość. Obecnie rządzące ugrupowanie zdecydowało się przed kampanią wyborczą wprowadzić zmiany w podatku PIT. Są one korzystne dla Polek i Polaków, ale jednocześnie brak tych pieniędzy mocno odczują lokalne samorządy, o czym zresztą one same alarmują już od jakiegoś czasu.

Z prognozy przedstawionej przez władze Poznania wynika, że do budżetu w przyszłym roku trafi aż 175 milionów złotych mniej. Jest to znaczący ubytek finansowy i niestety, ale odczują go wszyscy Poznaniacy. Jaśkowiak zapowiedział, że w 2020 roku wzrosną m.in. ceny biletów w komunikacji miejskiej, ale też opłaty za parkowanie samochodów w mieście. Podwyżek nie unikną nawet palmiarnia i zoo.

Kolejnym problemem jest tradycyjnie oświata. Subwencja budżetowa przekazywana samorządom przez rząd nie pokrywa wszystkich wydatków, które musi on przeznaczać na edukację. Różnicę samorządy pokrywają ze środków własnych, ale ze względów m.in. na obiecane podwyżki dla nauczycieli, jest im coraz trudniej to osiągnąć. Tylko w 2020 roku miasto ma przeznaczyć na to aż 572 miliony złotych.

– Przedstawiciele rządu powtarzają, że subwencja wzrasta, więc miasto ma więcej pieniędzy na oświatę. Owszem, ale wydatki rosną znacznie szybciej. W Poznaniu subwencja wzrosła o 4,9 proc, a wydatki o 7,8 proc. Jeśli więc mówimy o liczbach, bądźmy precyzyjni: Poznań w przyszłym roku dopłaci 572 mln zł do oświaty. W 2019 roku dostaliśmy na podwyżki dla nauczycieli 12 mln zł, a potrzebowaliśmy 23 mln zł. Jest już w Polsce pierwsza gmina, która nie jest w stanie wypłacić pensji nauczycielom. To efekt nieudolnej polityki rządu. Miasta muszą realizować obietnice władzy centralnej, nie mając na to zagwarantowanego odpowiedniego finansowania – uważa Jacek Jaśkowiak.

Przeciwnikiem miasta jest też wzrost minimalnych wynagrodzeń, planowane podwyżki cen prądu oraz rosnące koszty inwestycji. Wszystko to sprawia, że finanse Poznania nie wyglądają dobrze. To oznacza konieczność drastycznych cięć, które odczują wszyscy mieszkańcy miasta. Oprócz wspomnianego wyżej wzrostu opłat za korzystanie z komunikacji miejskiej i miejsc postojowych, miasto planuje cięcia w kulturze i sporcie. Dodatkowo zlikwidowane mają być dofinansowania dla dzieci uczęszczających do żłobków.

– Policzyliśmy straty i wystawiamy rządowi rachunek. Jeśli, w co wątpię, w odpowiednim terminie dostaniemy pieniądze, które straciliśmy na skutek polityki rządu, cięcia nie będą konieczne – tłumaczy prezydent.

Projekt budżetu na 2020 rok zakłada 613 mln zł deficytu.

mat. pras. / ss

1
Dodaj komentarz

avatar
wuja pyrka
wuja pyrka

a co ma PIS do komunikacji jak się nie umiesz rządzić to szkoda i nie podpuszczaj prawdziwych miłośników Mojego ukochanego miasta