fot. UMP

Poznań: Jacek Jaśkowiak zabrał głos w sprawie zamieszania podczas finału Pucharu Polski

Starcia z policją, użycie gazu i granatów hukowych – tak wyglądał tegoroczny finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym między Lechem Poznań a Rakowem Częstochowa. Poszło o sektorówki. Jak ocenia sytuację i decyzję władz Warszawy prezydent Poznania, który był na meczu?

Przypomnijmy, że poznańscy kibice przywieźli ze sobą flagi oprawy meczowej większe niż rekomendowała straż pożarna. PZPN próbował nakłonić władze Warszawy, by mimo rekomendacji strażaków zgodziły się na wejście na stadion kibiców z większymi sektorówkami – ale bezskutecznie. W związku z tym kibice, którzy przyjechali z Poznania, zostali poinformowani przed stadionem, że albo zostawiają swoje sektorówki – albo nie wchodzą na stadion. Lech Poznań Ultras nie zgodzili się wejść bez oprawy i w ten sposób ponad 10 tysięcy fanów Kolejorza spędziło ten bardzo ważny mecz przed bramami stadionu. Doszło do starć z policją, funkcjonariusze użyli gazu i granatów hukowych.

Prezydent Poznania był obecny na tym meczu, ale na trybunach – i zaraz po spotkaniu zamieścił tylko komentarz o tym, że tym razem więcej szczęścia mieli zawodnicy z Częstochowy. A co sądzi o decyzji władz samorządowych Warszawy, zwłaszcza prezydenta Trzaskowskiego, z którym się bardzo lubią?

– Ja oczywiście nie jestem ekspertem od spraw pożarnictwa i od ryzyka, które się wiąże z wniesieniem na stadion rac i tego typu rzeczy – powiedział telewizji WTK. – Ale mnie się ta oprawa kibicowska podoba.

Prezydent Poznania podkreślił jednak, że rozumie, dlaczego władze Warszawy podjęły taką decyzję.
– Rozumiem władze samorządowe, które pod wpływem jasnych, jednoznacznych pism takich instytucji jak straż pożarna podejmują takie kroki, bo to na nich spoczywa odpowiedzialność – powiedział. – Natomiast uważam, że zawsze trzeba szukać zdrowego kompromisu i zdrowego rozsądku. Ja nie zawsze się zgadzam z kibicami, ale oni też dają sporo uroku i ubolewam nad tym, że na stadionie nie było kibiców Lecha, nie było dopingu. Był to dobry mecz niewątpliwie, ale ten doping na pewno by się przydał.

Prezydent zaznaczył, że nie ma zamiaru tu nikogo pouczać, a w szczególności kibiców, bo każdy ma prawo do swoich suwerennych decyzji. Sztuka polega na tym, by umieć akceptować różnorodność, inny punkt widzenia, a nie pouczać i głosić prawdy objawione.