Jacek Jaśkowiak Związek Miast Polskich fot. UMP

Poznań: Jacek Jaśkowiak oficjalnie potwierdził start w prawyborach

“Polska potrzebuje silnej prezydentury, która zatrzyma łamanie praworządności, wydobędzie kraj z chaosu, partyjniactwa i przywróci wszystkim obywatelom poczucie wspólnoty. Chcę podjąć się tego wyzwania” – napisał prezydent na Facebooku.
Reklama

Jacek Jaśkowiak napisał, że to dlatego zgłosił swoją kandydaturę w prawyborach Koalicji Obywatelskiej, co było sporym zaskoczeniem dla wielu osób, a szczególnie poznaniaków. Nikt w Poznaniu nie miał wątpliwości, że prezydenta “ciągnie” do ogólnopolskiej polityki, zajmował się nią znacznie częściej i chętniej, niżby to wynikało z interesu Poznania. Częściej też wypowiadał się na tematy dotyczące całego kraju niż lokalnych poznańskich problemów – tu zdecydowanie prym wiódł Mariusz Wiśniewski, pierwszy zastępca prezydenta.

Jednak jeszcze w ubiegłym tygodniu zdecydowanie twierdził, że chce pozostać w samorządzie, nie zamierza startować w wyborach prezydenckich. Uważał, że idealnym kandydatem byłby Donald Tusk – gdyby wrócił do Polski. Ale plotka uporczywie łączyła go z kandydowaniem, jak o tym pisaliśmy – i ostatecznie okazało się to prawdą.

Reklama

Chociaż w pierwszym rzucie Jaśkowiak nie był brany pod uwagę. Grzegorz Schetyna namawiał do rywalizacji z Małgorzatą Kidawą-Błońską Tomasza Grodzkiego, marszałka Senatu, Radosława Sikorskiego, byłego ministra spraw zagranicznych oraz Bartosza Arłukowicza, byłego ministra zdrowia. Nie udało mu się ich jednak przekonać.

Kandydaturą Jacka Jaśkowiaka jest zaskoczona Małgorzata Kidawa-Błońska. Uważała, że powinien to oficjalnie ogłosić wcześniej, a nie po prostu złożyć kopertę – przypomnijmy, że kandydaci musieli zebrać przynajmniej 30 podpisów członków rady krajowej partii i złożyć je razem z deklaracją kandydowania. Sama Kidawa-Błońska zebrała ich 150.

Reklama

Przypomnijmy, że to nie pierwszy raz, gdy Jacek Jaśkowiak sam zgłasza swoją kandydaturę. W 2010 roku jego kandydaturę na prezydenta Poznania poparło między innymi stowarzyszenie My-Poznaniacy. Wtedy również mało kto traktował poważnie tego mało rozpoznawalnego działacza społecznego i sportowego.  Jak się okazało – niesłusznie. Wtedy się nie udało, przegrał z Ryszardem Grobelnym. Ale to był ostatni raz.

Lilia Łada

Podziel się!

2
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
P.S
Gość
P.S

Schodami w dół

P.S
Gość
P.S

Szklarska Poręba Poznań Warszawa