Jacek Jaśkowiak

Poznań: Jacek Jaśkowiak: “Decyzje w naszym kraju podejmuje człowiek, który nie zna realnego życia”

To właśnie, jak powiedział prezydent Poznania podczas dzisiejszej konferencji prasowej online, najbardziej utrudnia walkę z pandemią w całym kraju. Bo efektem są nieprzewidywalne decyzje rządu wprowadzane z dnia na dzień.

Prezydent jak zawsze zaczął od statystyk. 3749 osób zakażonych 2800 w powiecie. W szpitalu 396 pacjentów, z tego 38 osób pod respiratorami. I jak dotąd 488 zgonów. 68 osób przebywa w izolatorium.

Później odpowiadał na pytania dziennikarzy, którzy głównie interesowali się sytuacją szpitala przy Szwajcarskiej oraz postępami prac przy budowie szpitala polowego na MTP.

Prezydent powiedział, że najlepiej przekazywać szpitalowi pieniądze, bo personel wie najlepiej, co najbardziej jest mu potrzebne i jakiej jakości. Poza tym zakupy hurtowe sprawiają, że uzyskiwane ceny są niższe niż te, które uzyskają darczyńcy. Informacje o tym, jak pomóc, znajdują się na stronie miasta Poznania – Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych UMP koordynuje działania pomocowe dla szpitala.

Co do szpitala polowego, to prace przy jego budowie są już bardzo zaawansowane, przyszła decyzja z ministerstwa, więc placówka powstaje już zgodnie z prawem. Będzie liczyła 548 miejsc i około 38 miejsc pod respiratorami. Do obsługi znajdujących się tam pacjentów będzie potrzebnych od 500 do 600 osób personelu medycznego. Nabór personelu wkrótce ruszy i będzie prowadzony wspólnie przez wojewodę i Uniwersytet Medyczny, będzie uruchomiona specjalna strona, przez którą będzie można składać aplikacje o przyjęcie. Nadzór merytoryczny będzie nad nim pełnił szpital przy ul. Szwajcarskiej, co prezydent Jacek Jaśkowiak uważa za dobre rozwiązanie.

– Szpital byłby gotowy już wcześniej, ale ten element związany z łóżkami “oiomowskimi” powoduje pewne komplikacje – powiedział prezydent. – Ale jestem przekonany, że prezes Kobierski, MTP udźwigną to zadanie i wykonają wszystkie prace w założonym przez wojewodę terminie.

Szpital ma ruszyć 30 listopada. Środki nas jego utrzymanie będą przekazywane przez wojewodę lub ministra. Miasto jedynie dba o odpowiednią infrastrukturę, której taka placówka potrzebuje. Ogółem od początku pandemii miasto wydało 12 mln zł na wszystkie działania związane z powstrzymywaniem pandemii.

Prezydent przyznał też, że sytuacja, choć trudna dla wszystkich, to dla MTP i całej branży targowej jest wyjątkowo trudna.
– W Poznaniu jest około 1000 przedsiębiorców, którzy żyli tak naprawdę z usług budowania stoisk na rzecz MTP i dzisiaj to jest problem całej branży w całym kraju. Nie ma dobrych perspektyw dla tej branży.

Jednak to, co szczególnie zaniepokoiło prezydenta i zarząd MTP, to roszczenia, które wobec targów wysunęły dwie parafie, ponieważ na części terenów znajdował się cmentarz katolicki.

– W arcytrudnej sytuacji dla targów nie dosyć, że musimy się zmagać z tymi aspektami gospodarczymi, nie dosyć, że zarząd i pracownicy podjęli się tego wielkiego wyzwania, jakim jest budowa szpitala tymczasowego, to jeszcze targi dostają kolejny cios ze strony kościoła katolickiego, który w tak niefortunnym momencie wysuwa swoje roszczenia – powiedział Jacek Jaśkowiak. – To mi znowu przypomina ten tekst utworu Kaczmarskiego “Bankierzy” i nie będę ukrywał, że jestem zbulwersowany tymi roszczeniami. To nie ten moment, kiedy należy się upominać o pieniądze, nawet jeśli roszczenie jest zasadne, chociaż w tym przypadku mam wątpliwości.

Na pewno nie ucierpi jednak modernizacja Areny. Targi za sprzedaż swojej nieruchomości między ulicami Grunwaldzką i Matejki, więc spółka ma 114,5 mln zł na ten remont.
– Arena to kiedyś był budynek, w którym kwitło życie i mam nadzieję, że tak będzie w przyszłości, będą się tam mogły odbywać imprezy kulturalne i sportowe – powiedział prezydent.

Jacek Jaśkowiak odniósł się też do przyszłości instytucji kultury, które co prawda nie zostały zamknięte, ale i tak odwołują spektakle.
– Największym problemem na dzisiaj dla wszystkich przedsiębiorców i tych, którzy prowadzą jednostki kultury jest tak naprawdę nieprzewidywalność decyzji naszego rządu – powiedział. – Te decyzje nas zaskakują, są podejmowane z dnia na dzień, z terminem jeden-dwa dni na to, żeby się dostosować. Jak w takiej sytuacji można cokolwiek planować? Wczoraj rozmawiałem z moim zastępcą odpowiedzialnym za kulturę i chcemy usiąść do stołu z dyrektorami miejskich jednostek i spróbować zaplanować ten przyszły rok.

Na pewno nie będzie kosztownych premier, a branża skupi się na przetrwaniu w trudnych warunkach i działaniach pozwalających na jej odrodzenia, gdy pandemia się zakończy.

Prezydent odniósł się też do informacji, że niektóre szpitale, jak szpital w Ludwikowie czy szpital HCP nie są w stanie uruchomić oddziałów dla pacjentów covidowych, bo ma problemy z zakażonym personelem.

Prezydent uspokoił, że sytuację monitoruje szpital przy Szwajcarskiej, który otrzymuje meldunki z innych szpitali, jak w nich przedstawia się sytuacja.
– To w szpitalu przy Szwajcarskiej zapadają decyzje, czy pacjent jest przyjmowany na Szwajcarskiej, czy kierowany do innej placówki – wyjaśnił prezydent. – I do tej pory się nie zdarzyło, żeby w tych działaniach nastąpił problem i pacjent kierowany do konkretnej placówki nie został w niej przyjęty.

Osobnym problemem są zakażenia wśród personelu medycznego – w szpitalu przy Szwajcarskiej jest 47 osób zakażonych, z tego 3 przebywają w szpitalu. Jak wynika z informacji, którymi dysponuje prezydent, do zakażeń dochodziło poza szpitalem, a najczęstszym źródłem były dzieci, które wróciły do szkół, lub współmałżonkowie powiązani z oświatą.

Czy grozi nam stan wyjątkowy? O to także pytali dziennikarze i tu Jacek Jaśkowiak nie mógł udzielić krzepiącej odpowiedzi. Przypomniał, że jak już powiedział, głównym problemem tego rządu jest nieprzewidywalność podejmowanych decyzji, o czym niejednokrotnie sam się przekonywał, a ostatni raz zaledwie kilka dni temu.
– Rozmawiamy z premierem w środę, otrzymujemy jasny przekaz, że pewne działania absolutnie nie będą podejmowane – mówił Jacek Jaśkowiak – po czym w piątek wieczorem dowiadujemy się o prawie całkowitym lock downie. Te działania są absolutnie nieprzewidywalne, niespójne, niezrozumiałe, tak jak wcześniejsze zakazy wstępu do lasu, czy też informacje, że wygraliśmy walkę z pandemią i szanowni państwo, idźcie do wyborów, szczególnie ci seniorzy, bo wszystko jest bezpieczne. Te działania są dyktowane elementami politycznymi i tym, co się temu rządowi politycznie opłaca. I w związku z tym ich przewidywalność jest bardzo złożona i trudna, a jednocześnie są to też kwestie takich, a nie innych kompetencji. Dla mnie nie byłyby zaskoczeniem jakiekolwiek działania w tym obszarze. Niestety, mamy sytuację, kiedy premier jest nazywany dyrektorem gabinetu politycznego Jarosława Kaczyńskiego, a de facto najważniejsze decyzje w naszym kraju podejmuje człowiek, który nie zna realnego życia, który żyje w oderwaniu od tego, co dotyczy każdego z nas na co dzień, który nie robi sam zakupów, nie chodzi po mieście i nie zna normalnego życia, które jest naszym udziałem.

Prezydent zapowiedział też, że miasto będzie wysyłało swoich obserwatorów na demonstracje i inne wydarzenia, które się obecnie odbywają. To skutek zajść przed katedrą, kiedy to została pobita młoda dziewczyna, a policja – jak informują świadkowie zajścia – nie zareagowała.
– Będę chciał w ten sposób również uspokajać sytuację, żeby policja, do której te osoby się zgłoszą, miała świadomość tego, że te wszystkie działania są obserwowane przez osoby z urzędu miasta. My musimy wiedzieć, co się dzieje.

Prezydent powiedział, że sam poszedł zobaczyć, jak wyglądał ten protest w niedzielę i wydaje mu się, że takie rozwiązanie jest konieczne.

W kwestii samych protestów podkreślił, że cieszy go fakt, iż odbywają się na zewnątrz, na otwartych przestrzeniach, sam też widział, że ludzie, którzy biorą w nich udział, noszą maseczki i widziałem, że osoby, które biorą w nich udział, noszą maseczki i starają się zachowywać dystans.

Zresztą do zakażeń – tak wynika z informacji, które dostaje od lekarzy – dochodzi najczęściej w zamkniętych przestrzeniach, a gdy ludzie noszą maseczki, to prawdopodobieństwo zakażenia jest znacznie mniejsze.
– Te protesty zostały wywołane przez konkretne decyzje – zauważył prezydent. – I zresztą świadome. To było zamierzone, żeby odwrócić uwagę wszystkich od nieudolności rządzących w radzeniu sobie z pandemią, od tych wszystkich niekonsekwencji, trąbienia o zwycięstwach nad pandemią w lipcu, kiedy trzeba było mobilizować elektorat Andrzeja Dudy, żeby wziął udział w wyborach.

Prezydent zaapelował do uczestników protestów, żeby zachowywali ostrożność, nie podawali sobie rąk i próbowali zachowywać dystans, a resztę pozostawia do ich decyzji. Skuteczne byłyby nie zakazy gromadzenia się, ale szybka izolacja i natychmiastowa diagnostyka osoby, która może być zakażona. Ale tego akurat u nas w kraju nie ma.

Lilia Łada

4 2 votes
Oceń artykuł
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze