Golem

Poznań: Golem wrócił!

Po długiej i skomplikowanej operacji ustawiania Golem nareszcie stoi na swoim miejscu! Jest solidnie przymocowany do nawierzchni alejki – teraz pozostaje tylko trzymać kciuki, by wandale i wiatr tym razem nie dali mu rady.

Nie było go przez ponad siedem miesięcy – po uszkodzeniu rzeźba musiała przejść solidną renowację, mówiło się też o zmianie miejsca, w którym miałaby stanąć, jak o tym informowaliśmy.

Jednak ostatecznie wróciła w to miejsce Alej Marcinkowskiego, gdzie stała wcześniej: za fontanną, między budynkami Poczty Polskiej i Uniwersytetu Artystycznego. Co ciekawe, ponowne ustawienie Golema miało miejsce krótko po 10. rocznicy ustawienia rzeźby w Poznaniu, co miało miejsce 5 maja 2010 roku.

Mało kto dziś pamięta, że rzeźba miała być konstrukcją mobilną, ustawianą w różnych punktach miasta. Tak to sobie wymyślił jej twórca, David Černý. Ale ta awangardowa wizja czeskiego artysty -prześmiewcy niezmiernie przeraziła ówczesne władze Poznania. Wyraźnie nie bardzo wiedziały, co zrobić z rzeźbą, która nie przypominała solidnych, spiżowych i konwencjonalnych do bólu pomników, jakie do dziś najchętniej stawia się w stolicy Wielkopolski.

Pewnie dlatego na początku trochę wstydliwie Golema ustawiono nie w osi reprezentacyjnych Alei Marcinkowskiego, ale z boku, na trawniku pomiędzy drzewami. Ta lokalizacja wzbudziła powszechne oburzenie: oto wreszcie mamy w Poznaniu rzeźbę artysty światowej sławy i chowamy ją w krzakach? Wojna na nerwy i poglądy artystyczne trwała kilka ładnych miesięcy i Golem stanął w osi alei Marcinkowskiego, za fontanną z delfinami. W tym miejscu, na które dziś wrócił.

A co Golem, gliniany stwór nie posiadający duszy, jak go określono w Biblii, ma wspólnego z Poznaniem? Cóż, tu urodził się jego twórca, jeden z najsłynniejszych żydowskich rabinów wszechczasów, Jehuda Löw ben Bezalel, mieszkał przez wiele lat będąc naczelnym rabinem Poznania i niewykluczone, że tu właśnie narodziła się idea Golema. Później rabin przeniósł się do Pragi i tam też rozgrywa się akcja legendy o Golemie. Zgodnie z nią, w drugiej połowie XVI wieku, rabin ulepił z gliny Golema, na kształt człowieka, ale większego i silniejszego. Chciał, by Golem wykonywał za ludzi najcięższą pracę. Ożywił go wkładając mu do ust pergamin ze słowem “emet” (w języku hebrajskim oznacza ono „prawdę”).

Golem przez sześć dni pilnie pracował, ale w szabas, gdy Żydzi świętowali i zostawili go bez nadzoru, wpadł w szał i zaczął niszczyć to, co zbudował. Rabin zrozumiał wówczas, że ktoś tak silny, ale pozbawiony duszy i rozumu nie może istnieć, bo jest zagrożeniem dla ludzi – i odebrał mu życie, usuwając z pergaminu pierwszą literę. Dzięki temu powstało słowo “met”, co po hebrajsku znaczy “śmierć”. Podobno Golem nadal spoczywa gdzieś na poddaszu którejś z praskich synagog…

Lilia Łada

 

Dodaj komentarz

avatar