Garbary

Poznań: Garbary dla rowerzystów? “Nawigacja pozostawia wiele do życzenia”

Ulica Garbary po remoncie zyskała nowy wygląd: donice z zielenią, nowa nawierzchnia, a przede wszystkim – więcej miejsca dla rowerzystów. Tylko że oni nie bardzo są zadowoleni.

– Nawigacja pozostawia wiele do życzenia – mówi wprost Stanisław Kaczmarek, który po mieście porusza się głównie rowerem. A że mieszka przy Grobli, rozwiązania dotyczące Garbar żywo go interesowały. – Ja nie mam z tym problemu, ale proszę znaleźć starszą osobę, która będzie wiedziała, co to takiego “DOP”. A ma to wypisane na tablicach i na pasie.

Pan Stanisław przytacza opowieść swojej sąsiadki, pani po 60-tce, która przeszła całe Garbary na odcinku śródmiejskim prowadząc swój rower i nie znalazła miejsca, w którym zaczyna się ten nowy pas rowerowy…

– Na naszych drogach ogólnie jest zbyt wiele znaków i ludzie się gubią, a w którymś momencie z tego nadmiaru przestają je zauważać – tłumaczy pan Stanisław. – Zwłaszcza tacy, którzy nie jeżdżą samochodem. Oznakowanie Garbar nie jest czytelne dla starszych osób.

Sprawdziliśmy: rzeczywiście, ktoś, kto przyzwyczaił się do czerwonych rowerowych pasów i dużych tablic z namalowanym rowerem oraz rowerów namalowanych na nawierzchni jezdni tutaj tego nie znajdzie. Tablica informująca o zasadach ruchu na Garbarach wisi dość wysoko, jest mała i łatwo jej nie zauważyć. najwyraźniej wieszający nie wyciągnęli wniosków z sytuacji na Rybakach, gdzie podobnej wielkości tablica informowała o tym, że parkowanie jest tylko dla mieszkańców. Nikt jej nie zauważa i często dochodzi tam do utarczek i wręczania mandatów za parkowanie niezgodnie z zasadami, o czym zresztą informowaliśmy.

Także i Garbarami wielu rowerzystów, zwłaszcza tych starszych, jeździ chodnikiem. Narzekają właśnie na brak czytelnego oznakowania – to ci starsi. A młodsi nie uważają też za rozsądne dzielenie pasa z innymi pojazdami.
– Na ten pas wjeżdżają wszystkie dostawcze, bo uważają, że mogą. To nie jest bezpieczne – zatrzymana na Garbarach rowerzystka Marysia nie ma problemu z orientacją, ale właśnie z dostawczakami na tym pasie. Jej zdaniem przydałoby się więcej patroli policji, bo to dobre rozwiązanie, ale problem w tym, że nie wszyscy go przestrzegają. A czy jest czytelne?
– Mogłoby być bardziej – przyznaje Marysia. – Ja zanim zdecydowałam się skorzystać z tego pasa, jednak przeszłam tę trasę najpierw na piechotę. Ale zawsze tak robię dla bezpieczeństwa, gdy rozwiązanie, tak jak tutaj, nie jest intuicyjne. Z drugiej strony to stara, zabudowana część miasta, więc jest małe pole manewru i przyjęte rozwiązania niestety nie będą na pewno nigdy tak wygodne jak te na drogach budowanych od podstaw w pustej przestrzeni.

Do wszystkich nowych rozwiązań drogowych trzeba się przyzwyczaić i zazwyczaj nie jest to łatwe zadanie. Jednak miło byłoby, gdyby budując nowe trasy, także te rowerowe, miasto jednak choć trochę ułatwiało użytkownikom tych dróg to zadanie.

Lilia Łada

Dodaj komentarz

avatar