zmiany w organizacji ruchu na trasie tramwaju na Naramowice fot. PIM

Poznań: Dodatkowe 20 mln na wysypisko odpadów na Naramowicach

Jak się okazuje, tyle właśnie jest jeszcze potrzebne na skuteczne usunięcie wysypiska odpadów z trasy tramwajowej na Naramowice. To już trzecia podwyżka kosztów usunięcia nieoczekiwanych śmieci – razem wywiezienie tych śmieci ma kosztować już ponad 80 mln zł.

Przypomnijmy: podczas budowy trasy przy skrzyżowaniu Lechickiej i Naramowickiej odkryto wysypisko odpadów budowlanych, zalegających dość głęboko pod powierzchnią ziemi, bo nawet na głębokości 9 metrów. Nie było go na żadnych mapach ani planach i wszystko wskazuje na to, że to nielegalnie zakopane w tym miejscu resztki materiałów budowlanych z winogradzkich osiedli.

Wysypisko początkowo nie wydawało się zbyt duże i koszt jego usunięcia oszacowano na 10 mln zł. Ale szybko, w miarę postępu prac budowlanych przy budowie trasy tramwajowej na Naramowice, okazało się, że rozmiar wysypiska był poważnie niedoszacowany. Po nowych szacunkach oceniono koszt usunięcia tych resztek na 60 mln zł. I już wtedy miasto miało problem, by pokryć koszty usunięcia śmieci z własnego budżetu.

A teraz okazało się, że będzie to jeszcze droższe – o 20 mln zł, jak podaje Radio Poznań. Piotr Husejko, dyrektor Wydziału Budżetu i Kontrolingu Miasta Poznania, ostrzegał dziś, że to sprawa niecierpiąca zwłoki, ponieważ przez wysypisko mogą stanąć prace na budowie tramwaju na Naramowice. A jako że jest ona finansowana ze środków unijnych – wszystkie działania musza być podejmowane zgodnie z zapisanym harmonogramem. Spóźnienie może oznaczać utratę dofinansowania, czyli w praktyce – odsunięcie realizacji trasy tramwajowej na Naramowice na nieokreśloną, ale dość odległą przyszłość.

Dlatego poznańscy radni przegłosowali przeniesienie na ten cel 20 mln zł pozostałych w budżecie z niewykonanych inwestycji. Te pieniądze, w połączeniu z pożyczką, o którą stara się Poznań z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a którą wsparli staraniami posłanka Jadwiga Emilewicz i wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk powinny wystarczyć na usunięcie wysypiska. O ile, oczywiście, znów nie okaże się, że jest większe niż przypuszczano…

Co gorsza, to wysypisko może się okazać jednym z kilku w okolicy, co tak naprawdę będzie wiadomo dopiero wtedy, gdy zacznie się tam kopać i odkryje odpady budowlane. Wszędzie wokół przecież powstawały osiedla z wielkiej płyty, a ich twórcy nie zadawali sobie trudu utylizacji odpadów bez szkody dla środowiska, bo w tamtych czasach o tym się nie myślało. Ale ponieważ władze Poznania uzyskały ten teren od skarbu państwa – zamierzają sprawdzić, czy jest szansa na wystąpienie o odszkodowanie ze względu na kłopoty z odpadami, o których nie zostały powiadomione.

0 0 votes
Oceń artykuł
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze