Poznań: Czy rewitalizacja ożywiła Święty Marcin?

Przeciwnicy nazywają go “najdłuższą wycieraczką nowoczesnej Europy”, narzekają na nieczynne lokale i sklepy. Mariusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Poznania, postanowił odnieść się do niektórych zarzutów.

Zarzutów jest cała litania i niektórych elementów nowego Świętego Marcina naprawdę nie da się obronić, jak choćby właśnie nawierzchni nazywanej “najdłuższą wycieraczką nowoczesnej Europy”, co jest sarkastycznym nawiązaniem do popularnego serialu o Wielkopolsce w czasach zaborów “Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”. Pomijając już jej urodę czy też raczej jej brak, kontrowersyjne są kwestie jej czyszczenia i napraw po niespełna dwóch latach od oddania do użytku.

Jednak nie można przeoczyć także oczywistych korzyści: zielni jest znacznie więcej niz poprzednio, w tym dwukrotnie więcej drzew, nieprawdą jest też to, że ulica wymiera, bo lokale stoją puste. Wręcz przeciwnie: lokalom przybywa nowych najemców.

Gwoli ścisłości trzeba dodać, że znacząca większość budynków przy ulicy Święty Marcin to kamienice prywatne, miasto ma więc niewielki wpływ na ceny czy warunki najmu lokali. Są one takie, jakie ustalają prywatni właściciele. Jeśli nie dopasują poziomu oferty do popytu – wówczas lokale będą stały puste.

“Fakty, nie mity” – podkreślił na swoim profilu facebookowym Mariusz Wiśniewski. – “Ożywienie ulicy Św. Marcin po I etapie inwestycji postępuje i pandemia akurat tego procesu nie zakłóciła zbyt mocno. Jeszcze w 2015 r. mieliśmy 18 pustych lokali użytkowych należących do Miasta, łącznie z oficynami, dziś tylko 5. Obecnie mamy zatem 57 lokali wynajętych przez ZKZL, w 2015 r. było ich 44. To dowodzi, że przyjazna przestrzeń publiczna przyciąga ludzi”.

Czy zgadzacie się z tą opinią?

2.8 6 votes
Oceń artykuł
4 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze