Poznań: Czy Katarzyna Kierzek-Koperska wróci do pracy?

Zastępczyni prezydenta Poznania miała w tym tygodniu wrócić ze zwolnienia lekarskiego. Jednak nie wróciła, a zwolnienie zostało przedłużone do 26 czerwca. Czy w ogóle wróci?

Współpraca między zastępczynią prezydenta a prezydentem Jaśkowiakiem nie układała się dobrze, jak o tym informowaliśmy. Prezydent tłumaczył to tym, że Katarzyna Kierzek-Koperska nie miała doświadczenia w pracy w urzędzie, a to nie jest łatwe, więc dostała mniej istotne zadania, by mogła się wdrożyć w zasady i reguły obowiązujące w Urzędzie Miasta Poznania.

Jednak dalsze działania zastępczyni prezydenta świadczyły o tym, że chyba nie otrzymała żadnej fachowej pomocy osoby znającej realia urzędnicze przy tym “wdrażaniu”. Dowodem był choćby słynny zakaz wstępu do lasów wydany bez wiedzy prezydenta i przyjęty przez miejskie jednostki do realizacji również bez jego wiedzy.

Wkrótce potem Katarzyna Kierzek-Koperska poszła na zwolnienie, które już kilkakrotnie było przedłużane. Ostatecznie miała wrócić do pracy na początku czerwca – ale nie wróci. Ma kolejne zwolnienie, do 26 czerwca.

Czy to znaczy, że do urzędu już nie wróci? Prezydent Jaśkowiak jeszcze w kwietniu mówił, że przebywanie na zwolnieniu lekarskim nie wyklucza możliwości odwołania ze stanowiska. Prawnie to jest możliwe. Ale tego nie zrobił. Sytuacja jest więc niejako patowa, bo najwidoczniej żadna ze stron nie chce wykonać jednoznacznych i ostatecznych ruchów. Czy to znaczy, że za kulisami trwają jakieś negocjacje?

Prezydent Jaśkowiak nigdy nie ukrywał, że nie do końca jest zadowolony ze swojej zastępczyni, sam by jej na to stanowisko nie wybrał, a jej nominacja była stricte polityczna – po prostu obiecał to stanowisko Nowoczesnej, jako część umowy koalicyjnej.

I może właśnie w tym kryje sedno sprawy – jeśli Jacek Jaśkowiak zwolni z pracy przedstawicielkę Nowoczesnej, to przekonanie o jedności w Koalicji Obywatelskiej osłabnie. A w czasie gdy KO wystawiła nowego kandydata na prezydenta, manifestuje jedność i wspólnotę interesów, by Rafał Trzaskowski wygrał nadchodzące wybory – nie byłoby to mądre posunięcie.

Po wyborach będzie można możliwie łagodnie podać tę informację do publicznej wiadomości, tłumacząc ją – na przykład – oszczędnościami wprowadzonymi w urzędzie z powodu mniejszych wpływów do kasy miasta, co rzeczywiście ma miejsce w czasie pandemii. Zresztą sam prezydent sygnalizował już w kwietniu podobne rozwiązanie.

– Ja nigdy nie komunikuję swoich decyzji personalnych poprzez media -mówił wówczas. – Podejmuję decyzje, a dopiero potem informuję. Na dziś jesteśmy w takim czasie, w którym należy się spodziewać pewnych zmian w zakresie funkcjonowania urzędu.

el

1
Dodaj komentarz

avatar
west
west

ale wieśniara jakich mało !