schron 4 fot. PGE

Poznań: Czy istnieje tunel ze stolicy Wielkopolski do Berlina?

Niczego takiego nie ma, ale swego czasu pogłoski były na tyle obiecujące, że poszukiwaniami zajęło się CIA. I trudno się dziwić, bo opowieści o tunelach i podziemiach w Poznaniu jest wiele, a część z nich – prawdziwa…

Jednak tunel z Poznania do Berlina jest wyjątkowy – bo jego śladów szukała nawet… CIA, jak poinformował na swoim profilu społecznościowym Wojtek Mania z Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej.
“Central Intelligence Agency (CIA) zbadała sprawę i stwierdziła, że nie ma tunelu między Miasto Poznań a Berlin – the place to be. Powtarzam: nie ma tunelu między Poznaniem a Berlinem” – napisał. I na dowód załączył skan dokumentu z 1949 roku potwierdzającego tak poszukiwania CIA, jak i to, że niczego nie znaleziono.

Oczywiście pod wpisem natychmiast rozgorzała dyskusja tak na temat istnienia tunelu, jak i tego, czy dokumentom CIA można wierzyć. Według jednej ze spiskowych teorii dziejów tunel taki istnieje, a CIA go znalazła, ale zaprzeczyła jego istnieniu, żeby go wykorzystywać do sobie znanych, tajnych oczywiście, celów.

Jest to o tyle prawdopodobne, że opowieści o podziemiach, tajnych przejściach podziemnych i komorach w Poznaniu jest co najmniej kilkadziesiąt. Są wśród nich i takie mówiące o tunelach kilkukilometrowej długości. Kiedyś większość kamienic na Starym Rynku była połączona podziemnymi korytarzami tworzącymi prawdziwy labirynt. Mieszkańcy chowali się w nich w czasie zagrożenia na przykład wojną. Takie kryjówki budowane w wielu miastach od średniowiecza – ale nie wszystkie zachowały się do dziś. W Poznaniu ich poszukiwania byłby o tyle trudniejsze, że poziom rynku w stosunku do tego średniowiecznego jest o mniej więcej 5 metrów wyżej…

Od dawna krążyły też opowieści o wielkiej podziemnej sali pod Starym Rynkiem i systemie przejść podziemnych pod rynkiem. Ktoś widział w jednej z piwnic zaryglowane drzwi, a za nimi schody prowadzące w dół, ktoś inny – naturalnie nie wiadomo, kto – odkrył tę podziemną salę i urządzał w niej nielegalne dyskoteki. Wejście miało prowadzić z drugiego poziomu piwnic którejś z kamienic przy Zamkowej. Ktoś inny ponoć odkrył jedno z przejść, którymi księżna Ludgarda wykradała się z zamku na hulanki do gospód za miastem…

To oczywiście tylko miejskie legendy – ale jak w każdej, także i w tych jest ziarno prawdy. Poznań przecież przez całe wieki był twierdzą, a przejścia podziemne są nieodłącznym elementem wszystkich twierdz. Musiały być też tajne przejścia prowadzące z zamku poza mury miasta, także w czasach, gdy mieszkał w nim Przemysł II i jego żona Ludgarda. Bardzo możliwe, że takie “wyjścia bezpieczeństwa” miały też inne ważne budowle w mieście, jak choćby Ratusz czy Zamek Górków, mówiąc tylko o tych dawniejszych.

Co do tych bardziej współczesnych podziemi mamy całkiem sporo źródeł nie tylko potwierdzających to, że były, ale też to, że były zwiedzane przez ludność cywilną. Nieżyjący już Zygmunt Dolczewski, kierownik Muzeum Sztuk Użytkowych, w jednej ze swoich prac przytaczał wspomnienia jednego z mieszkańców Poznania, który pamiętał, jak przed wojną jako uczeń podczas wycieczki przeszedł przejściem podziemnym z zamku do kościoła franciszkanów. Podobno była to wówczas popularna rozrywka. Niestety, nie pamiętał, gdzie było wejście do tego przejścia w kościele. W zamku było pod wieżą – ale ta część po wojnie, a przed odbudową została zalana betonem i śladów przejścia dziś próżno by szukać.

Oczywiście pod Zamkiem Przemysła są i nowsze podziemia – jeszcze w latach 80. można je było zwiedzać, wchodząc wejście od strony budynku poczty. Teraz jednak są zamknięte i niedostępne, chociaż mówi się, że przejścia z nich prowadzą pod Świętym Marcinem do dawnego zamku cesarskiego, a stamtąd pod plac Mickiewicza, gdzie ma się znajdować schron budowany z przeznaczeniem na szpital polowy.

Dalej tunel miał biec aż pod Kaponierę, gdzie z kolei się rozgałęział i prowadził dalej gdzieś pod Bukowską. Tam znów miała się znajdować podziemna komora wykorzystywana jako magazyn amunicji i arsenał, a niej wychodziły kolejne tunele. Dokąd? Kto wie, czy właśnie nie na Berlin…

Oczywiście w wielu przypadkach to tylko miejskie legendy, chociaż faktem jest, że poznańskie podziemia są stosunkowo mało zbadane. Przecież zaledwie kilka tygodni temu pracownicy ZZM odkopali przypadkiem szczelinę przeciwlotniczą w parku Wieniawskiego. Niewiele wcześniej odkopano dwa schrony pod Rynkiem Łazarskim i kilka innych, o których pisaliśmy. A może, gdyby im się dokładniej przyjrzeć, okazałoby się, że może nie mamy tunelu do Berlina – ale za to możemy stworzyć podziemną trasę turystyczną taką jak choćby w Kłodzku? Które przecież też było twierdzą.

4.2 10 votes
Oceń artykuł
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze