Zalana łazienka, Wilczy Młyn fot. Agata

Poznań: Co dalej z zalanymi domami na Wilczym Młynie?

Nieco ponad tydzień temu domy na osiedlu Wilczy Młyn podczas legendarnej już ulewy zalała woda – i fekalia. Czy przy następnej ulewie mieszkańcy będą mieli powtórkę z rozrywki?

22 czerwca i rekordową ulewę, która przeszła nad miastem, z pewnością zapamięta wielu poznaniaków, zwłaszcza ci, którym zalało domy lub biura. Z pewnością jednymi z najlepiej pamiętających będą mieszkańcy domów szeregowych na osiedlu Wilczy Młyn, gdzie w domach zaczęły się wylewać ścieki z fekaliami i zalewać domy.

“Lało się z wc i brodzików w piwnicach i to kilka godzin” – opisywała nam nasza Użytkowniczka, pani Agata, mieszkanka tego osiedla. – “Wody po kostki, piwnice zalane. Bardzo wiele domów w ten sam sposób zostało zalanych”.

Zrozpaczeni mieszkańcy dzwonili do Aquanetu, na pogotowie wodno-kanalizacyjne, ale musieli sobie z problemem poradzić sami. Służby miały tyle zgłoszeń, że na Wilczy Młyn dotarły dopiero około 19.00 – a ścieki zaczęły się wylewać około 14.00…

“Są ogromne straty, w piwnicach, gdzie ludzie mają mieszkania, także na wynajem i firmy, i wszystko jest zawilgocone i skażone fekaliami” – pisała pani Agata. – “U nas już grzyb wychodzi. Dzwoniłam do Urzędu MP ale tam się dowiedziałam, że dla mieszkańców miasto nie przewiduje odszkodowań gdyż wg nich to nie była klęska żywiołowa. Nikt z Aquanetu się tym do dziś nie zainteresował, ludzie są załamani, dziś miałam firmę od osuszania – robili oględziny, ściany zamokły bardzo i podłoga – trzeba zrywać podłogi i osuszać, a potem jeszcze dezynfekować”.

Pani Agata uważa, że coś jest nie tak z kanalizacją na osiedlu – a jest tu oddzielnie deszczowa i sanitarna. Jednak wybiła nie deszczowa, a właśnie sanitarna, na którą w zasadzie deszcz nie powinien mieć wpływu.

Dorota Wiśniewska, rzeczniczka prasowa Aquanetu, uspokaja, że instalacja zostanie dokładnie sprawdzona, jednak to musi potrwać.
– Zgłoszeń mamy bardzo dużo z całego miasta i wszystkie realizujemy po kolei, co niestety przy tej skali zjawiska musi potrwać – wyjaśnia. – Dlatego na tę chwilę nie potrafię powiedzieć, co było powodem wybicia kanalizacji w domach na Wilczym Młynie, bo powodów może być naprawdę wiele i wszystkie trzeba będzie sprawdzić. Mogła to być awaria kanalizacji, ale powodem wybicia mógł też być fakt, że ktoś nielegalnie podłączył do kanalizacji sanitarnej odpływ deszczówki ze swojej posesji, co nie powinno mieć miejsca.

Jak poinformowała Joanna Zabierek, rzeczniczka prasowa prezydenta Poznania, kontrole instalacji sanitarnych i deszczowych są prowadzone wszędzie tam, gdzie doszło do wybicia czy też innych problemów w czasie ulewy. Ekipy techniczne dotrą też i do Wilczego Młyna. Na razie jednak z tego rejonu wpłynęło tylko jedno zgłoszenie o odszkodowanie z ulicy Batalionów Chłopskich. Nie było natomiast ani jednego z prośbą o wizję lokalną.

– Jeśli jednak okaże się, że zawiodła kanalizacja, spółka Aquanet nie będzie uchylać się od odpowiedzialności – zapewniła rzeczniczka. – Do tej pory od mieszkańców osiedla Wilczy Młyn żadne sygnały ani wnioski o pomoc nie wpłynęły też do Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa UMP, do Wydziału Gospodarki Komunalnej ani do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

Część mieszkańców zgłosiła się do ubezpieczycieli Aquanetu – ale okazuje się, że teraz muszą czekać, aż przyjedzie ktoś na oględziny, żeby wycenić szkodę – a ludzie chcieliby jak najszybciej zacząć remonty, bo przecież muszą gdzieś mieszkać. Dodatkowym problemem jest konieczność odkażenia budynków. To dodatkowy koszt, na który wielu mieszkańców zwyczajnie nie stać.

Jednak najgorszy jest strach, że przy następnej ulewie sytuacja się powtórzy. Obawy mieszkańców nie są bezzasadne. Specjaliści od klimatu twierdzą, że tak ulewne deszcze będą się zdarzać coraz częściej, obawy mieszkańców są więc uzasadnione. Ale skoro będziemy mieli częściej do czynienia z klęskami żywiołowymi – to chyba i służby miejskie powinny się na to jakoś przygotować? Na przykład działając szybciej?

Oczywiście wiadomo, że tak potężnej masy wody żadna kanalizacja nie będzie w stanie przyjąć i gdzie do zalania dojdzie, do wybicia kanalizacji również. Ale chodzi o to, by pomoc dotarła do mieszkańców nie po sześciu godzinach, ale na przykład po trzech, a kwestię tego, co spowodowało zalanie i co się w związku z tym mieszkańcom należy – o ile cokolwiek się należy – rozstrzygnięto w ciągu dwóch-trzech dni, a nie dwóch tygodni.

– Miasto planuje szereg inwestycji, których celem jest ograniczenie skutków nawalnych deszczy w przyszłości, poprawa retencji i większe wykorzystanie wód opadowych. Połączone z edukacją są one jedyną drogą przeciwdziałania zalaniom – przypomniała Joanna Żabierek. – Inicjowanie i koordynowanie tego typu działań zostało powierzone spółce Aquanet Retencja, która posiada do tego stosowne kompetencje, a także możliwości pozyskiwania funduszy na realizację takich projektów.

Tylko że pozyskiwanie takich funduszy i budowa inwestycji mających poprawić retencję potrwa i efekty będą odczuwalne za kilka lat. A mieszkańcy, jak pokazał dzień 22 czerwca, potrzebują pomocy już teraz.

0 0 votes
Oceń artykuł
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze