Aquanet fot. Aquanet

Poznań: Aquanet przejmuje retencję deszczówki. Powstaje nowa spółka

1 kwietnia Aquanet S.A. na mocy umów z władzami Poznania przejmie od Zarządu Dróg Miejskich obowiązek zagospodarowania wód opadowych i roztopowych przy wykorzystaniu miejskiego systemu kanalizacji deszczowej.

Tego dnia swoją działalność rozpocznie również spółka zależna Aquanet Retencja Sp. z o.o., której Aquanet SA zamierza zlecać realizację wybranych specjalistycznych zadań z zakresu gospodarowania wód opadowych. Jej szefową została Hanna Nawojczyk, która była kierownikiem działu wód opadowych w Aquanecie, a więc zna temat od podszewki. A zdaniem Pawła Chudzińskiego, prezesa Aquanetu, najwyższy czas, by zająć się poważnie tematem deszczówki.

– Nam jest potrzebna woda – wyjaśnia. – My na deszczówkę patrzymy z wielu punktów widzenia i oczywiście chcemy, żeby zarządzać tym systemem w sposób profesjonalny. Zarządzamy kilkoma tysiącami rur, więc z tymi dodatkowymi kilkuset kilometrami też sobie poradzimy. Mamy doświadczenie, wiemy, jak się to robi.

Powody, dla których wodą opadową powinien zarządzać Aquanet, są trzy. Do tej pory deszczówką w mieście zarządzał ZDM i to nie było najlepsze rozwiązanie, zdaniem prezesa Chudzińskiego, ponieważ z racji podstawowych zadań, jakimi zajmuje się ta jednostka, “znacznie więcej jest tam ludzi którzy się bardziej znają na chodnikach i asfaltach niż na rurach”. Przejęcie zarządzania deszczówką, w końcu przecież też woda, przez Aquanet, było logicznym rozwiązaniem i do takiego wniosku doszły wspólnie władze miasta i Aquanetu. To pierwszy powód. Drugim powodem było to, że Aquanet jest jednostką skuteczną w pozyskiwaniu dotacji na gospodarowanie wodą i ta umiejętność również bardzo się przyda przy zdobywaniu pieniędzy na system kanalizacji deszczowej.

A trzeci powód jest najbardziej perspektywiczny i dla prezesa Chudzińskiego osobiście najważniejszy – chodzi o gospodarowanie wodą w mieście.
– Nie chcemy, żeby ta woda była marnowana, a dzisiaj niestety w zdecydowanej większości przypadkach właśnie tak jest – tłumaczy. – Drenujemy całe obszary, całe miasta i później dziwimy się, że nie ma wody. Chcemy bardzo powoli zmieniać tę sytuację poprzez retencję.

Bardzo powoli – ponieważ operacja na tak dużą skalę i tak wszechstronna musi potrwać.
– Nie należy oczekiwać efektów w roku przyszłym – zastrzega prezes Chudziński. – Pierwsze będą za 3 lata, a bardziej spektakularne za 5 lat. Do tego czasu uda nam się pozyskać jakieś finansowanie inwestycji, a z drugiej strony pokażemy, że działamy skutecznie. W ciągu tych 5 lat chcemy powoli zacząć zmieniać podejście mieszkańców Poznania do wody opadowej. Wiemy, jak to zrobić: prowadzimy od przeszło 20 lat akcje edukacyjne “Plusk”. I dzisiaj już ludzie wiedzą, skąd czerpią wodę, dokąd są odprowadzane ścieki. Taka edukacja jest niezbędna.

Czy jednak rzeczywiście była do tego potrzebna specjalna spółka Aquanet Retencja? Zdaniem prezesa tak, bo mimo że retencja to gospodarowanie wodą tak samo jak zadanie Aquanetu – ale jednak jest to trochę inna gospodarka z inna infrastrukturą podziemną i innymi wyzwaniami.
– Zarządzanie kanalizacją deszczową to jednak trochę co innego niż kanalizacją sanitarną – podsumowuje prezes.

Poza tym to zadanie niezwykle ważne, wymagające skupienia się na nim, a nie wykonywaniu w wolnych chwilach.
– Dzisiaj miasto ma być mokre – mówi Paweł Chudziński. – Istnieją badania – co prawda dotyczące miasta w Brazylii, ale temperatury w Polsce i Brazylii nie są już tak bardzo różne – w których pokazano, że przywrócenie wody na powierzchnię miasta spowodowało spadek o 80 proc. ciężkich chorób układu oddechowego i 40 proc. układu krążenia. Kto z państwa ostatnio włożył kalosze wychodząc do miasta? Prawdopodobnie nikt. To jest właśnie stopień osuszenia i zdrenowania miasta. Oczywiście woda nie wystarczy, ważna jest też zieleń, ale od czegoś trzeba zacząć.

Ważnym zadaniem będzie wydobycie na powierzchnię poznańskich rzeczek i strumieni, tych, które w latach 60. wpakowano w rurach pod ziemię.
– Chcielibyśmy w jakiejś kolejności odkopać z powrotem te strumienie – przyznaje prezes. – Jesteśmy na innym poziomie rozwoju cywilizacyjnego i raczej nikt nie będzie tam wrzucał nieczystości czy podłączał się ze ściekami komunalnymi. Spokojnie więc można je odkopać. Raz, że poprawi to nasz stan zdrowia, a dwa, że zwiększy to przepustowość tych rowów i rowków. Nie mówiąc o tym, że przyjemniej jest mieszkać nad wodą niż na pustyni.

Będą też powstawać nowe zbiorniki retencyjne i w 95 proc. będą powstawać na powierzchni, jako stawy czy oczka wodne.
– Mamy już jakieś tam pierwsze sukcesiki, jeśli chodzi o namawianie inwestorów do retencjonowania – mówi Paweł Chudziński. – Jeden z większych, podziemny, jest pod stadionem Lecha. Wodę będzie też retencjonowała CH Posnania. To się dzieje, może nie w takiej skali, jakbyśmy chcieli, ale się dzieje. Jesteśmy w kontakcie z miastem co do pięciu wspólnych inwestycji: Norwida, gdzie powstanie ogród ze stawkiem, Dmowskiego – także stawek, Marcinkowskiego, Bydgoska – tu mają być skrzynie rozsączające. W planach jest staw przy szkole między Strzelecką i Krakowską.

Aquanet Retencja będzie też naliczał i pobierał opłaty za odprowadzanie wody deszczowej na terenie miasta. Opłaty za wody opadowe i roztopowe zostały ustalone przez radnych na kwotę w wysokości 6,30 zł brutto za 1 metr sześcienny i będą obowiązywały od dnia 1 kwietnia 2021 r.

Ale, jak podkreśla prezes Chudziński, mieszkańcy nie będą płacili za deszcz – tylko za pozbycie się problemu z deszczówką. O ile, oczywiście, nie zechcą sami jej zagospodarować na swoim terenie. Wówczas ne pewno będą mogli liczyć na zniżki albo w ogóle brak opłat, jeśli nie będą podłączeni do kanalizacji deszczowej. Ale na mówienie o zniżkach będzie czas, gdy system ruszy. Teraz jeszcze na to za wcześnie. Na razie Aquanet jest na etapie przejmowania od ZDM rur i całej reszty oraz liczenia, ile trzeba będzie wydać na ten system. ZDM rocznie wydawał 4 mln zł, Aquanet planuje 8 mln, chociaż eksperci uważają, że lepiej byłoby 12 mln. Główne wydatki będą na sprzęt, nie na spółkę.

– Zarząd Aquanet Retencja jest jednoosobowy – wyjaśnia prezes. – Na razie będzie około 20 pracowników. To nie jest wiele, ale i tak dużo więcej, niż zajmowało się deszczówką w ZDM. Jest więc nadzieja, że wszystko pójdzie znacznie szybciej. I szybciej będą efekty.

 

5 2 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze