Poznań: Co dalej z Dworcem Głównym PKP? Nadal nie ma porozumienia

dworzec PKP fot. L. Łada

Minęło prawie 11 miesięcy od czasu, gdy posłanka Jadwiga Emilewicz zapewniała, że będzie pilnować remontu dworca i że będzie gotowy za 2-3 lata. Tymczasem dotąd nie tylko nie rozpoczął się remont, ale nawet nie podpisano porozumienia w tej sprawie.

Sprawa modernizacji starego budynku dworca PKP ciągnie się jak południowoamerykańska telenowela, choć jeśli chodzi o skomplikowanie fabuły i absurdalne zwroty akcji – bije każdą telenowelę na głowę.

Historia „chlebaka”

Przypomnijmy w ogromnym skrócie: budynek nowego dworca, zwany przez nieżyczliwych „przybudówka do galerii handlowej, „chlebakiem” albo „roladą” został oddany do użytku w 2012 roku, a stary budynek zamknięto. Szybko wyszło na jaw, że nowy budynek nie spełnia swojej funkcji tak jak powinien ze względu na niezwykle skomplikowany sposób komunikacji z peronami, brak czytelnego oznakowanie, brak poczekalni z prawdziwego zdarzenia i ogólną ciasnotę.

Pasażerowie narzekali, żądając powrotu starego dworca albo poprawek nowego. I w połowie marca 2016 roku poznańscy politycy PiS, także posłowie, powołali zespół ekspercki, do którego należeli przedstawiciele PKP i władz miasta, a który miał opracować katalog wszystkich błędów nowego dworca i wskazać, jak je naprawić.

Podpisano list intencyjny i… koniec

Katalog w końcu nie powstał i do końca kadencji poselskiej nic się tu nie zmieniło. Ale w lutym 2020 roku udało się podpisać list intencyjny w sprawie modernizacji starego budynku dworca. Podpisali go uroczyście w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim posłanka Jadwiga Emilewicz, wówczas minister rozwoju, ówczesny wojewoda Łukasz Mikołajczak, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak oraz Małgorzata Zielińska, członkini zarządu PKP SA.

Sygnatariusze dumnie wówczas pokazywali podpisany dokument, informując, że dworzec będzie gotowy za… trzy lata. Ale już 24 października 2021 roku, czyli prawie 11 miesięcy temu, Jadwiga Emilewicz zapewniała, że będzie pilnować przebudowy dworca na każdym etapie i nie zamierza odpuścić. Ale trzeba się liczyć z tym, że na efekt remontu będziemy musieli jeszcze poczekać co najmniej dwa lata. A może nawet trzy. Sprawę opóźniło wystąpienie miasta z roszczeniami do części terenów, co zresztą okazało się szybko nieaktualne, bo zmieniło się prawo – oraz obawy PKP, że spółka wyremontuje dworzec, a miasto go zabierze i nie będzie chciało zwrócić kosztów remontu.

Porozumienia ciągle nie ma

Porozumienie między miastem i PKP miało zostać podpisane w grudniu 2021 roku – to był kolejny termin. Ale nie zostało, ponieważ PKP nie przedstawiło zakresu inwestycji planowanej na tyłach starego dworca. A to teren pod opieką konserwatora zabytków.

Porozumienia nie udało się podpisać do dziś, bo strony ciągle nie mogą dojść do porozumienia. Tymczasem, jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, PKP chce zrezygnować z przeprowadzenia konkursu na przebudowę dworca i wykonać przebudowę według własnej koncepcji. To miałoby skrócić cały proces. Konkurs zostałby natomiast rozpisany na przestrzeń przed dworcem, która już należy do miasta – i miasto miało wyrazić zgodę na takie rozwiązanie.

Przeciwko takiemu rozwiązaniu wystąpił poznański oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich, którzy uważają, że pójście na skróty w przypadku tak ważnego obiektu, jakim jest dworzec, to złe rozwiązanie.

Sprawę modernizacji dworca głównego pilotują także radni z osiedli przyległych do tego terenu: Starego Miasta, Jeżyc i Łazarza oraz poseł Franek Sterczewski. Na 19 września zapowiedzieli konferencję prasową w tej sprawie.

Podziel się: