Miasto Poznań Święty Marcin UAM fot. Sławek Wąchała

Obcokrajowcy są faworyzowani na polskich uczelniach wyższych?

Taką tezę postawili politycy Konfederacji podczas dzisiejszej konferencji prasowej. Punktem wyjścia była sytuacja na UAM w Poznaniu, która nagłośnił Ziemowit Przebitkowski z Młodzieży Wszechpolskiej.

Zgodnie z przedstawionymi przez Przebitkowskiego w mediach społecznościowych wynikach rekrutacji na UAM pierwsze miejsca zajęli studenci z Ukrainy. Jest ich, jak twierdzi, aż 80 proc., w związku z czym zabierają miejsca na studiach Polakom.

Tematem zajęli się dziś także posłowie Konfederacji. Jak informuje portal dorzeczy.pl, poseł Krzysztof Tuduj stwierdził, że na polskich uczelniach nie funkcjonują sposoby weryfikacji prawdziwego poziomu wiedzy zagranicznych kandydatów. Jest za to faworyzowanie studentów zza granicy całym systemem zwolnień z opłat i innych przywilejów, na które polscy studenci nie mogą liczyć. Nie jest to więc uczciwa konkurencja.

Natomiast zdaniem posła Artura Dziambora powodem takiej sytuacji jest fakt, że wyniki matura w Polsce i na Ukrainie są traktowane tak samo, mimo że poziom nauczania w ukraińskich szkołach jest, zdaniem posła, dużo niższy. Dodatkowo znaczenie ma fakt, że uczelnie dostają subwencje za studentów zza granicy, więc chętnie ich przyjmują.

Z kolei poseł Robert Winnicki jest zdania, że sprawę rozwiązałby powrót egzaminów wstępnych na studia i prawdziwego kształcenia elit intelektualnych, a nie produkowanie magistrów, co niczemu nie służy.

Do zarzutów w sprawie rekrutacji UAM odniosła się już wczoraj rektor Bogumiła Kaniewska, która zapewniła, że cały proces rekrutacji, w tym rekrutacji cudzoziemców, jest transparentny i nie ma tu pola do jakichkolwiek nadużyć. Rektor przypomniała też, że przyjmowanie na studia cudzoziemców to efekt podpisanych międzyrządowych porozumień Polski i Ukrainy.

A międzynarodowe umowy uzgodnione i podpisane przez rząd mają to do siebie, że jednostki, których dotyczą, mają obowiązek je realizować – i tak jest też z umowami międzynarodowymi w zakresie kształcenia na uczelniach wyższych. Bo warto dodać, że takie umowy precyzują zasady kształcenia w Polsce studentów nie tylko z Ukrainy, ale i wielu innych krajów.

Dlatego jeśli posłowie mają do tego zastrzeżenia – to powinni mieć zastrzeżenia do tego rządu, któ©y taka umowę podpisał. A jeśli naprawdę chcą coś zmienić, to przede wszystkim powinni wystąpić o zmiany w tych umowach. Mogą to zrobić – są przedstawicielami władzy ustawodawczej, mają więc tu znacznie większe pole manewru, bo mogą zmieniać prawo. Uczelnia może tylko o to apelować.

 

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze