Michał Dworczyk fot. KPRM

Minister Dworczyk: Podkarpacie jest traktowane tak samo jak reszta kraju

– Pojawiły się informacje, że w Rzeszowie szczególnie duży procent mieszkańców już się zaszczepił. To są kłamstwa i nieprawdziwe informacje. – powiedział dziś minister Michał Dworczyk podczas konferencji prasowej. Minister przedstawił też plany szczepień na drugi kwartał i termin podania nowych obostrzeń.

Minister zaczął konferencję od informacji o przyspieszeniu szczepień.
– Tak jak zapowiadaliśmy, II kwartał to znaczne przyspieszenie Narodowego Programu Szczepień, które jest dużym wyzwaniem i wymaga dodatkowej pracy. 12 kwietnia ruszamy z zapisami osób, które urodziły się w 1962 roku. Następnie każdego dnia kolejny rocznik będzie dołączał do zapisów – powiedział. – Do 24 kwietnia chcemy dojść do osób urodzonych w 1973 r.

Minister poinformował też, że w najbliższych dwóch tygodniach trafi łącznie do punktów szczepień w całej Polsce ponad 2 mln szczepionek. Dlatego namawia wszystkich pacjentów powyżej 60. roku życia, aby zwracali się do punktów szczepień o możliwość przyśpieszenia szczepienia.
– Chcemy przede wszystkim przyspieszyć szczepienia osób 60+, żeby były zaszczepione jeszcze w kwietniu – wyjaśnił minister. – Dlatego apelujemy do punktów szczepień, żeby przesuwały takie osoby z maja na terminy kwietniowe.

Minister zwrócił też uwagę, że punkty szczepień także będą musiały zmienić formułę działania na bardziej elastyczną, bo teraz, dzięki nowym dostawom szczepionek, coraz częściej będą się zdarzać sytuacje, że miejscowo będzie występował ich nadmiar.

Michał Dworczyk odniósł się także do opublikowanych niedawno statystyk, według których Rzeszów znacząco wyprzedza wszystkie inne polskie miasta, jeśli chodzi o liczbę zaszczepionych mieszkańców. Na przykład pierwszą dawką zaszczepiono tam 86 tys. osób, czyli 45,4 proc. mieszkańców. Tymczasem średnia dla kraju wynosi 11,9 proc. Zdaniem ministra to nieprawda.

– Pojawiły się informacje, że w Rzeszowie szczególnie duży procent mieszkańców już się zaszczepił, pojawiły się też polityczne insynuacje, że Podkarpacie jest inaczej traktowane niż reszta kraju – powiedział. – To są kłamstwa i nieprawdziwe informacje.

Jego zdaniem wysoki procent zaszczepionych w Rzeszowie można bardzo prosto wyjaśnić.
– Są miasta w Polsce, w które podmiot prowadzący działalność leczniczą ma siedzibę główną w jednym mieście, w tym przypadku w Rzeszowie, ale ma kilkadziesiąt punktów rozsianych po całym województwie, w których prowadzi szczepienia – tłumaczył minister. – Pacjenci są więc szczepieni w całym województwie, ale zamawia szczepionki i je rozlicza ten podmiot centralny.

W ten sposób pod szczepienia w Rzeszowie sa podciągani pacjenci szczepieni tak naprawdę w całym województwie. Przedstawione statystyki zaś nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
– tak rozlicza się nie tylko Rzeszów – podkreślił minister. – Na przykład w Wałbrzychu byłoby 40 proc.

Michał Dworczyk zaapelował, żeby nie wykorzystywać Narodowego Programu Szczepień do bieżącej rozgrywki politycznej, a zwłaszcza by nie robili tego politycy, do których szczególnie zaapelował o odpowiedzialność.
– Jeden z polityków podał, że szczepionki Johnson and Johnson trafią do Wałbrzycha – powiedział. – Ponad 300 tys. tej szczepionki trafi do Polski w kwietniu, ale absolutnie nie ma mowy o tym, dokąd te szczepionki trafią, bo nie ma ich jeszcze w Polsce. Najprawdopodobniej będą wykorzystywane do szczepień wyjazdowych, dla chorych, którzy sami nie mogą dotrzeć na szczepienie, żeby było to dla nich jak najmniej uciążliwe, bo Johnson and Johnson jest szczepionką jednorazową. Nie straszmy Polaków, nie wprowadzajmy dezinformacji. Powinniśmy mieć jeden cel: zaszczepienie jak największej części populacji i zwalczenie pandemii.

Minister zdementował też informację, że szczepienia w Rzeszowie były prowadzone szczepionką Johnson and Johnson, ponieważ jej pierwsza partia dotrze do Polski dopiero 16-18 kwietnia. Jednak sprawa szczepień w Rzeszowie jest obecnie badana przez NFZ, który sprawdza, czy wśród osób zaszczepionych zdarzały się osoby bez skierowania.

– Badamy, czy osoby, które się zaszczepiły, nie miały skierowań, ale były uprawnione – wyjaśnił Filip Nowak, pełniący obowiązki szefa NFZ. – To znaczy czy te osoby nie miały innego tytułu do zaszczepienia się w tym terminie.

Jeśli okaże się jednak, że wśród zaszczepionych były osoby nieuprawnione, NFZ ma możliwość wyciągnięcia sankcji wobec punktu szczepień.
– Możemy po prostu nie zapłacić – mówi prezes Nowak. – Kolejne sankcje są uzależnione od skali zjawiska, powtarzalności zdarzeń.
Kontrola trwa, więc jaka była skala nieuprawnionych szczepień, prezes nie jest w stanie teraz powiedzieć, bo nie ma jeszcze danych ze wszystkich punktów.

Minister Dworczyk był także pytany o nowe obostrzenia – obecne obowiązują do 9 kwietnia. Tu jednak jakakolwiek informacja pojawi się najwcześniej jutro po posiedzeniu zespołu zarządzania kryzysowego – albo w czwartek, 8 kwietnia.

 

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze