lechpoznan.pl/fot. Przemysława Szyszka

Lech przegrywał już dwiema bramkami. Udało mu się zremisować

Zajmujący pierwsze miejsce w tabeli Lech Poznań zremisował z Rakowem Częstochowa 2:2 po wyjątkowo emocjonującym spotkaniu. W pewnym momencie podopieczni Macieja Skorży przegrywali już dwoma bramkami.

Początek należał do “Kolejorza”, który mocno przycisnął Rakowa pod ich bramką. Najlepszą sytuację miał Ishak, który trzy razy próbował pokonać bramkarza gospodarzy, ale bramki z tego nie było. Piłkarze z Częstochowy szybko się otrząsnęli i po chwili wyszli na prowadzenie. Najpierw w polu karnym Lecha rywala faulował Douglas, a karnego na bramkę zamienił Cebula.

Pierwsza połowa to popis indywidualnych umiejętności nowego piłkarza Lecha – Ba Loua pokazał, że może być gwiazdą nie tylko zespołu z Poznania, ale i całej polskiej ligi. Sprowadzony z Czech zawodnik ma niezłą dynamiką, dobry drybling i potrafi niekonwencjonalnie zagrać. To również on stwarzał największego zagrożenie w pierwszych 45′ minutach (raz trafiając w spojenie bramki).

Sam mecz natomiast był wówczas jeszcze dość wyrównany. Druga część gry dla piłkarzy Rakowa zaczęła się fantastycznie – Musiolik uderzeniem głową pokonał van der Harta. Mogło się wydawać, że Lech nie ma już szans na chociażby punkt w tym meczu i zanotuje pierwszą porażkę w tym sezonie. Zwłaszcza, że po chwili Raków miał świetną okazję, żeby strzelić trzecią bramkę. Piłka poleciała nad bramką, a piłkarze Rakowa cofnęli się na własną połowę boiska.

I to się poznaniakom podobało. Bez nękania pressingiem, Lech mógł swobodnie rozgrywać piłkę i bardzo szybko to zaprocentowało. Kamiński, który w pierwszej połowie właściwie był niewidoczny, w drugiej części gry przypomniał że jest na boisku. Najpierw pomocnik Lecha wymienił szybkie podania z Ishakiem w polu karnym gospodarzy, a następnie dośrodkował na głowę Amarala. Ten z trudnej pozycji trafił do bramki.

Zdobyta bramka zbudowała Lecha, który w dalszym ciągu grał dobrą piłkę i doprowadził do remisu. Kamiński wleciał w pole karne rywali, został faulowany, a rzut karny na bramkę zamienił Ishak.

Końcówka była świetna. Oba zespoły walczyły o zwycięstwo i oba miały świetne okazje, żeby sięgnąć po trzy punkty. Lecha uratował van der Hard, Rakowa uratowała niesamowite pudło Amarala. Ostatecznie z Częstochowy Lech wraca z jednym punktem i w dalszym ciągu jest pierwszy w tabeli.

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze