fot. Kgbo, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia Commons

Lech Poznań przegrywa z Rakowem Częstochowa w finale Pucharu Polski

Na boisku w wielu momentach lepiej prezentował się Lech. Piłkarze „Kolejorza” mogą się jednak uczyć skuteczności od Rakowa, który swoje sytuacje wykorzystał i może się cieszyć z Pucharu Polski.

„Kolejorz” w tym sezonie gra efektownie i konsekwentnie gromadzi punkty. To samo można napisać o Rakowie Częstochowa. Oba zespoły w ligowej tabeli na trzy kolejki przed końcem sezonu mają tyle samo punktów. W bezpośrednich starciach lepszy był Raków. Jeżeli się nie pomyli to zostanie mistrzem Polski.

Po drodze – obie drużyny spotkały się w finale Pucharu Polski. Drużyna z Częstochowy zdobyła to trofeum w poprzednich rozgrywkach. Lech ze zdobywaniem trofeów ma problem od dłuższego czasu. W Warszawie miało być inaczej.

Od początku poznaniacy mieli problemy. Na trybunach stadionu w Warszawie nie pojawiła się spora grupa kibiców „Kolejorza”, która miała utknąć przed stadionem (nieoficjalnie było zamieszanie spowodowane próbami wniesienia oprawy meczowej). Piłkarze Macieja Skorży mimo to od początku ruszyli na rywali i po chwili już przegrywali…

Piłkarze Rakowa przejęli piłkę w środkowej strefie boiska, jedno długie podanie na Gutkovskisa i „Kolejorz” stracił bramkę. Podobnie wyglądało całe spotkanie – Lech atakował, ale więcej konkretów z gry mieli piłkarze Marka Papszuna.

To oni zdobyli też drugą bramkę w tym meczu – po kolejnym kontrataku. Lechici stracili piłkę w środku boiska i po chwili sam na sam z van der Hartem wyszedł Wdowiak, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce.

Nadzieję kibicom Lecha przywrócił Amaral, który na początku drugiej części gry zmienił tor lotu piłki po uderzeniu Kownackiego i strzelił w ten sposób bramkę kontaktową. I kiedy wydawało się, że poznaniacy faktycznie mogą zdobyć drugą bramkę, to Raków wyprowadził ostatni cios – Ivi dostał podanie od Tudora, wbiegł w pole karne i pokonał van der Harta.