Kto uratował mężczyznę? Policjanci czy świadkowie?

fot. Depositphotos (zdjęcie ilustracyjne)

Konińska policja opublikowała 18 stycznia komunikat o uratowaniu przez funkcjonariuszy mężczyzny, który chciał skoczyć z wiaduktu nad autostradą A2 w Starym Mieście. Jednak świadkowie zdarzenia twierdzą, że to wyglądało zupełnie inaczej.

Zdarzenie miało miejsce 17 stycznia w Starym Mieście. Dzień później policja opublikowała komunikat opisujący wydarzenie na swoim profilu na Facebooku. I od razu pod komunikatem pojawiły się wpisy twierdzące, że wszystko wyglądało zupełnie inaczej. To nie policjanci uratowali desperata, jak wynika z komunikatu policji, ale osoby postronne, które dotarły na miejsce zdarzenia przed policją.

Sprawą zajął się koniński portal „LM”, który 18 stycznia dotarł do świadków zdarzenia i poznał ich wersję wydarzeń. Według jednego z nich, Michała Walczaka, żołnierza i mieszkańca powiatu konińskiego, właśnie dojeżdżał do ronda, gdy na barierce wiaduktu zauważył siedzącego mężczyznę. Zaniepokoiło go to i zatrzymał się, a razem z nim jeszcze jedno auto, którym podróżował mężczyzna z Łodzi. On też zwrócił uwagę na siedzącego na barierce.

Obaj mężczyźni, jak twierdzą, podeszli do mężczyzny, ale on nie chciał z nimi rozmawiać, więc żołnierz złapał go za kołnierz i ściągnął z barierki przy pomocy drugiego mężczyzny. I dopiero wtedy, gdy desperat był bezpieczny, zadzwonili po policję. Policjanci przyjechali więc wtedy, gdy w zasadzie było po akcji ratunkowej.

Co na to konińska policja? Szymon Urycki, zastępujący rzecznika prasowego Komendy Miejskiej Policji w Koninie, powiedział portalowi krótko, że wszystko odbyło się tak, jak zostało opisane na Facebooku. I to jest stanowisko policji.

Podziel się:

Ostatnio dodane: