szpital laboratorium 2 fot. pixabay

Krotoszyn: Podejrzenie koronawirusa – minister Szumowski odpowiada. “Niestety, trochę zawiódł człowiek”

Łukasz Szumowski, minister zdrowia, odniósł się do sytuacji w krotoszyńskim szpitalu, gdzie pacjentka podejrzewana na zarażenie koronawirusem czekała na wyniki badania 88 godzin. Jego zdaniem zawinił człowiek.

Przypomnijmy: pani Anna Morawska trafiła do szpitala w Krotoszynie po wizytach w Kalifornii i Włoszech, jak o tym informowaliśmy. Miała wysoką gorączkę, kłopoty z oddychaniem, a więc objawy przypominające zarażenie koronawirusem.

W szpitalu postąpiono zgodnie z procedurami: odizolowano pacjentkę i wysłano próbki do badania do Warszawy, czy to na pewno koronawirus. I to właśnie na te wyniki pacjentka czekała 88 godzin. Dodatkowo w tym czasie zrobiono jej testy na grypę, a gdy okazało się, że to nie grypa, krotoszyński szpital zaczął sprawdzać, który szpital zakaźny były w stanie przejąć panią Annę, gdyby się okazało, że to koronawirus. I okazało się, że mimo 9 placówek wyznaczonych do tego w regionie przez wojewodę – te najbliżej położone, w Poznaniu i Kaliszu, nie chciały zająć się tą pacjentką.

Pani Anna nagrała film, w którym opowiada o swoich perypetiach, a film, opublikowany przez media, wywołał ogromne poruszenie w całym kraju.

Minister Szumowski uspokaja, że NFZ powołał już zespół monitorujący prawidłowość działań szpitali przy podejrzeniu zarażenia koronawirusem – jak podaje Onet.pl. Jak mówi standardowy czas na wykonanie badania na obecność koronawirusa to 18 godzin i w tym czasie test powinien być wykonany. Jego zdaniem Państwowy Zakład Higieny przyjmuje próbki całą dobę, jednak diagnostyka nie zawsze może być szybka, bo czasami trzeba powtórzyć badanie, żeby mieć pewność co do wyniku. I nie czas jest tu najważniejszy, ale prawidłowa diagnostyka.

Minister podkreśla też wagę spokoju i porządku w takich sytuacjach – tymczasem pacjentka padła ofiarą chaosu i niepokoju, co nie powinno się wydarzyć. Zdaniem ministra wystarczyło przestrzegać procedur wyznaczonych przez Głównego Inspektora Sanitarnego, a takie rzeczy nigdy by się nie wydarzyły.

Z ustaleń ministerstwa wynika, że nie było zagrożenia koronawirusem u tej pacjentki, więc powinien ją leczyć zgodnie z procedurami szpital w Krotoszynie, jak każdego innego chorego z infekcją. Każdy szpital, jak podkreślił minister, powinien być przygotowany na taka okoliczność i posiadać pełne zabezpieczenie. A jeżeli nie ma, to znaczy, że źle zarządza jednostką i nie spełnia nałożonych na niego obowiązków.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze