Poznań

Górnik – Lech: powrót do Zabrza, gdzie zaczął się tytuł Kolejorza

Górnik w Zabrzu siódmego lutego prezentował lepszą grę. Drużyna ta dominowała w przebiegu spotkania i spychała mistrza Polski pod jego pole karne, przez co przez większość wieczoru sprawiała wrażenie zespołu, który wkrótce zdobędzie bramkę. Górnik jednak nie strzelił. Jeden stały fragment gry został wykorzystany przez Lecha, który wygrał 1:0 i zdobył komplet punktów podczas wizyty na Śląsku.

Trener gospodarzy, Michal Gasparik, uważa do dziś, że tamto spotkanie zmieniło bieg całego sezonu. Kolejorz zaczął regularnie wygrywać po zwycięstwie w Zabrzu, co pozwoliło mu zakończyć rozgrywki z tytułem mistrza Polski. Na ten sam stadion drużyna wraca w sobotę. Tym razem jednak nie przyjeżdża ona w celu szukania formy.

Jeden punkt i komplet na trybunach

Dokładnie jeden punkt dzieli te zespoły po siedmiu kolejkach. Liderem jest Lech, natomiast Górnik zajmuje trzecie miejsce, a znajdująca się między nimi Legia posiada taką samą liczbę punktów jak zabrzanie, choć rozegrała o jeden mecz więcej. Oznacza to, że w sobotę na Stadionie imienia Ernesta Pohla zmierzą się dwie ekipy i każda z nich może po tym weekendzie zostać liderem.

Obiekt w Zabrzu może pomieścić nieco ponad 28 tysięcy widzów, a spodziewany jest komplet publiczności. Jest to spotkanie, na które nie ma potrzeby namawiać żadnego kibica.

Drużyna, która wygrywa wszędzie poza własnym boiskiem

Historia związana z Górnikiem brzmi niczym błąd w arkuszu kalkulacyjnym. Wszystkie trzy mecze wyjazdowe w tym sezonie wygrali zabrzanie, tracąc w tych spotkaniach łącznie dwie bramki. Przed własnymi kibicami, u siebie, ponieśli swoją jedyną ligową porażkę.

Nie jest to sytuacja ograniczona do jednego sezonu. W poprzednich rozgrywkach Górnik w sześciu meczach zmierzał po Puchar Polski, który był pierwszy dla Zabrza od ponad pół wieku, i żadnego z tych spotkań nie rozegrał na własnym stadionie. Spotkanie finałowe z Rakowem zakończyło się zwycięstwem 2:0 w Warszawie. Trofeum zostało zdobyte przez klub, choć po drodze ani razu nie zaprezentował go swoim kibicom.

Lato Lecha: trofeum, kompromitacja, seria

Początek sezonu Lecha wiązał się z pucharami. Kolejorz w połowie lipca pokonał właśnie Górnika 3:1 przy niemal pełnych trybunach Enea Stadionu, zdobywając Superpuchar Polski, który był rekordowy w tych rozgrywkach i siódmy w historii klubu. Bramkę na 1:1 zdobył wówczas Antoni Kozubal, jednak w sobotę w Zabrzu on nie wystąpi.

Sytuacja zmieniła się osiem dni później. W Danii Lech pokonał AGF Aarhus 4:1, przez co awans do następnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów traktowano jako formalność. Drużyna przegrała jednak 1:4 w rewanżu w Poznaniu, a następnie odpadła po serii rzutów karnych. O tamtym wieczorze krajowe media pisały, używając języka typowego dla opisów katastrof.

Od tego momentu Lech nie odnotował w lidze żadnej porażki. Zespół odniósł pięć zwycięstw z rzędu, z czego trzy w jednym tygodniu: w meczu wyjazdowym z Widzewem oraz u siebie z Jagiellonią i Rakowem. Allahyar Sayyadmanesh jest najskuteczniejszym strzelcem mistrza w rozgrywkach ligowych.

O obecnej Ekstraklasie wiele mówi zresztą to ostatnie zwycięstwo. Ubiegłoroczny finalista Pucharu Polski, Raków, nie zdobył ani jednego punktu po sześciu meczach. Wystarczyło, że Lech wygrał z nim 1:0 po trafieniu Leo Bengtssona.

Pierwszy pełny tydzień treningowy od miesięcy

Przed sobotą Niels Frederiksen przyznał, że jego zespół po raz pierwszy od wielu miesięcy dysponował całym tygodniem na przygotowanie do meczu. Stanowi to zmianę jakościową dla drużyny, która od lipca rozgrywała mecze co trzy lub cztery dni. Jednocześnie Duńczyk ostrzega, że dzisiejszy Górnik jest silniejszy niż ten z lipcowego Superpucharu, ponieważ do Zabrza dołączyli nowi piłkarze, w tym napastnik i środkowy pomocnik.

Kolejorz pod względem kadrowym wciąż nie dysponuje pełnym składem. W Łodzi Kozubal doznał urazu kostki, przez co wypadł z gry na kilka tygodni. Choć Daniel Hakans trenuje już z drużyną, w Zabrzu nie zagra, gdyż sztab planuje jego powrót na czwartkowe starcie z Crystal Palace. Inna dobra wiadomość jest taka, że Mikael Ishak i Bengtsson mogą w końcu grać dłużej niż kilkadziesiąt minut, a ławka rezerwowych nie jest już pustym miejscem.

Przed meczem Gasparik nie stosował gier. Stwierdził wprost, że obecnie najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, natomiast lipcowe odpadnięcie z eliminacji określił mianem wypadku przy pracy. Dodał również, że ani on, ani jego piłkarze nie czują presji, lecz odczuwają ją ci, którzy w Zabrzu liczą już na tytuł mistrzowski.

Gdzie oglądać i co dalej

Spotkanie rozpocznie się w sobotę o 17:30, a transmisję przeprowadzą TVP Sport oraz Canal+ Sport 3. Jest to ostatni sprawdzian dla Lecha przed londyńskim wyjazdem na mecz z Crystal Palace, który otwiera w czwartek fazę ligową Ligi Europy. Liga stanowi obecnie najkrótszą drogę do sukcesów dla Górnika, który po dwumeczu z AS Monaco pożegnał się z pucharami europejskimi.

Jeden stały fragment gry w Zabrzu siedem miesięcy temu wystarczył, aby zmienić bieg całego sezonu. Ten sam rywal wraca w sobotę na ten sam stadion, a w tabeli dzieli ich jeden punkt. Dobrą pamięć mają gospodarze. Pozostaje jedynie pytanie, czy okaże się to wystarczające.