policja fot. KMP

Policjanci wywieźli mężczyznę do lasu i zostawili. Nie żyje

Odbyła się kolejna rozprawa w sprawie dwójki byłych policjantów z Pobiedzisk, którzy zostawili w lesie pijanego mężczyznę. Mężczyzna został znaleziony martwy.
Reklama

Przypomnijmy: w maju 2018 roku policja z Pobiedzisk otrzymała zgłoszenie o pijanym mężczyźnie, który leżał nieprzytomny na ulicy Poznańskiej. Na miejsce pojechał patrol policji złożony z policjanta i policjantki, który zamiast wezwać pogotowie do nieprzytomnego mężczyzny – wywiózł go do lasu i tam zostawił. Nieprzytomny mężczyzna – jak się później okazało, 36-letni Piotr M. – zmarł w lesie. Bezpośrednim powodem śmierci był – jak wykazała sekcja zwłok – krwotok wewnątrzczaszkowy.

Gdy sprawa wyszła na jaw, oboje policjanci zostali natychmiast zwolnieni ze służby. Prokuratura przedstawiła im zarzuty niedopełnienia obowiązków i nieudzielenia pomocy oraz narażenia mężczyzny na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Pierwsza rozprawa odbyła się 9 września, jak o tym informowaliśmy.

Reklama

Podczas kolejnej, 2 grudnia, zeznawali świadkowie, między innymi matka ofiary, jego dziewczyna i komendant posterunku w Pobiedziskach, jak informuje “Głos Wielkopolski”. Matka opowiadała o synu jako o spokojnym, opiekuńczym człowieku, który jednak miał problem z alkoholem od mniej więcej trzech lat. Feralnego dnia miał wyjść tylko po papierosy, więc gdy długo nie wracał, matka zaczęła się niepokoić. Próbowała się dowiedzieć, czy nie miał wypadku, ale na pogotowiu nie mieli zgłoszenia w jego sprawie. Poszła też na policję, ale posterunek był zamknięty. Dopiero dzień później o śmierci syna powiadomił ją policjant – ten sam, który zostawił jej syna pijanego w lesie. Kobieta oskarżyła też policjanta o zamordowanie jej syna – jak twierdzi, na ciele zmarłego były liczne obrażenia i ślady pobicia.

Komendant komisariatu w Pobiedziskach potwierdził wersję o pobiciu, choć jego sprawcami, jak zeznał, nie byli policjanci. Przypomniał, że zeznali, jak z miejsca, gdzie leżał nieprzytomny Piotr M. oddalał się nieznany mężczyzna. Udziału osób trzecich w śmierci Piotra M. nie wykluczył także biegły badający obrażenia.

Reklama

Była dziewczyna Piotra M. powiedziała, że mężczyzna zdawał sobie sprawę ze swojego problemu, myślał o terapii. Po alkoholu obrażał matkę, a także ją samą, dlatego nie chciała z nim być, dopóki czegoś z tym nie zrobi.

Kolejną rozprawę zaplanowano na marzec. Byłym policjantom grozi do 5 lat więzienia.

Głos Wielkopolski, el

Podziel się!

1
Dodaj komentarz

avatar
najnowszy najstarszy oceniany
Edward Szwec
Gość
Edward Szwec

Tęczowy Poznań coraz „zabawniejszy „ 😳