Gastronomia protest Poznań fot. Sławek Wąchała

Czy grozi nam drugi lockdown?

Jest taka możliwość – chyba że zakażenia koronawirusem i zachorowania na covid-19 zaczną spadać. Taką informację, nieoficjalnie, podał dziennik.pl, powołując się na informatorów w rządzie.

Jak miałby wyglądać drugi lockdown? Cała oświata zostałaby wysłana na zdalne nauczanie, a wszyscy obywatele dostaliby zakaz wychodzenia z domu poza koniecznością dojazdu do pracy czy zrobienia zakupów spożywczych. Nie byłoby mowy o odwiedzaniu cmentarzy w okolicach 1 listopada – zostałyby zamknięte.

Jak jednak zauważa dziennik.pl, to byłby ogromny cios dla gospodarki. Wiele branż już teraz ma olbrzymie kłopoty, choćby gastronomia, która przy ograniczeniach obowiązujących od soboty praktycznie nie funkcjonuje i z tego powodu zorganizowała serię protestów w całym kraju. Jeśli dojdą jeszcze kolejne ograniczenia, z rynku zniknie 30 proc. lokali, jak ocenia Maciej Kotecki, założyciel Stowarzyszenia “Przyszłość dla Gastronomii”, a to będzie katastrofa tak dla branży, jak dla krajowej gospodarki. Obroty branży spadły od marca o połowę.

Przypomnijmy, że gastronomia daje pracę około milionowi ludzi w lokalach i branżach dla niej pracujących, a jeśli liczyć z dostawcami, branżą rozrywkową czy producentami wyposażenia – to daje jakieś 4 mln ludzi, które ucierpią z tego powodu. Tak to przynajmniej wyliczyli poznańscy gastronomicy podczas wczorajszego protestu.

Czy drugi lockdown wejdzie? Żadnej oficjalne informacji na razie nie ma, jedynie są te, którą informują o pracach rządu nad pomocą dla przedsiębiorców, takiej jak zwolnienia ze składek ZUS i postojowego na listopad. Jak jednak zwraca uwagę dziennik.pl – to nie wystarczy.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze