14 stopni w gabinecie prezydenta Poznania. „Kaloryfery zakręcone”

Jacek Jaśkowiak, gabinet fot. UMP

14 stopni Celsjusza – dokładnie tyle wynosi temperatura w gabinecie prezydenta Poznania. Kaloryfery jednak nadal są zakręcone: dla oszczędności i dla ochrony środowiska, jak wyjaśnił sam Jacek Jaśkowiak na swoim profilu społecznościowym.

Zima daje się we znaki kierowcom na drogach i służbom odpowiedzialnym za odśnieżanie – ale także gościom prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Kto przychodzi na spotkanie nieodpowiednio ubrany – może zmarznąć, bo prezydent zgodnie ze swoimi deklaracjami i tym, do czego zachęcał poznaniaków – obniżył temperaturę w swoim gabinecie. I to bardzo.

„Temperatury na zewnątrz coraz niższe. Odczuwalnie spadły także w moim gabinecie. Dziś termometr wskazywał około 14 st. C” – napisał na swoim profilu na Facebooku. – „Najwyższy czas zatem wyciągnąć z szafy cieplejszy sweter, bo kaloryfery – zgodnie z zapowiedzią – zakręcone. Ma to szereg korzyści – dla klimatu, bo emitujemy mniej CO2 i dla portfela, bo zużywamy znacznie mniej energii. Dodatkowym atutem jest oszczędność czasu, bo im niższa temperatura, tym spotkania trwają krócej.

Jacek Jaśkowiak już kilkakrotnie zachęcał poznaniaków do obniżenia temperatury w mieszkaniach choćby o jeden stopień. Chodzi o oszczędności przy obecnych kosmicznych cenach gazu czy węgla, które wywindowała polityka Putina i wojna na Ukrainie. Obniżenie temperatury tylko o ten jeden stopień w skali roku da naprawdę spore oszczędności, a ma też tę zaletę, ze jest także korzystne dla środowiska.

Prezydent nie tylko namawia do oszczędzania, ale daje też dobry przykład. Jak wielokrotnie zapewniał, taką temperaturę ma też w domu i uważa, że to sprzyja zachowaniu zdrowia – warto dodać, że prezydent Jaśkowiak jest też morsem, więc doskonale wie, że zimno ma korzystny wpływ na nasze zdrowie.

Komentujący wpis prezydenta mają mieszane uczucia. Część osób popiera politykę Jacka Jaśkowiaka, inni są zdania, że nadmierne wychładzanie pomieszczeń nie da żadnych oszczędności, bo to, czego ludzie nie wydadzą na ogrzewanie, wydadzą w aptekach na leczenie grypy i przeziębień. Pojawiły się także uwagi, że jest wiele lepszych możliwości szukania oszczędności w mieście.

Podziel się: