Zimowe przesilenie: dziś Szczodre Gody

ogień, Gody fot. L. Łada

„By wam ogień płonął jasno, by nie brakło wam kołacza i by plon stukrotny wniosła wszystka wasza ciężka praca” – takie życzenia składali nasi przodkowie w Szczodre Gody, dzień przesilenia zimowego. To było bardzo ważne święto!

Przesilenie zimowe to chwila, w której Słońce jest najdalej od ziemi, a więc dzień, w którym przypada, jest najkrótszym dniem w roku. W tym roku to 21 grudnia, który będzie trwał 7 godzin i 40 minut, a następująca po nim noc – ponad 16 godzin! O godzinie 16.59 przypada przesilenie zimowe i każdy następny dzień będzie już dłuższy.

Dla naszych słowiańskich przodków było to niezwykle ważne święto odradzania się słońca. przed nim, gdy dzień stawał się coraz krótszy i krótszy, z lękiem czekano, czy nie nastaną wieczne ciemności. Gdy więc kapłani obwieszczali, że także i w tym roku tak się nie stanie, bo słońce znów wzeszło, a kolejny dzień jest już dłuższy – zaczynało się wielkie świętowanie. Radowano się zwycięstwu światła nad ciemnością po raz kolejny i dokładano wszelkich starań, by obchody były jak najbardziej bogate, bo to wróżyło dostatek na cały nadchodzący rok. To dlatego zimowe święto zwano Szczodrymi Godami albo Szczodruszkami, ale także świętem Zimowego Stania Słońca czy Słońcostania.

Warto dodać, że nie tylko Słowianie hucznie obchodzili zimowe przesilenie: świętowała je większość przedchrześcijańskich społeczności: na przykład Rzymianie nazywali to święto Saturnalia, a Germanie – Jul. To dlatego Boże Narodzenie obchodzimy zimą, w pobliżu terminu Szczodrych Godów – nowa religia, chrześcijaństwo, starała się tak wybierać terminy swoich najważniejszych świąt, by pokrywały się z terminami najbardziej popularnych świąt pogańskich i w ten sposób przyciągały nowych wiernych.

Jak świętowano Gody? Huczne zabawy i uczty mogły trwać nawet kilkanaście dni, jeśli gromadę było na to stać. Ale i w mniej zamożnych społecznościach celebrowano to święto przynajmniej przez kilka dni – jak kogo było stać. Obchody zaczynały się od powieszenia pod sufitem podłaźniczki, czyli gałęzi świerku lub sosny, bo chodziło o to, żeby była zielona, którą ozdabiało się kolorowymi tasiemkami, koralikami, wydmuszkami jajek czy ozdobami plecionymi ze słomy. W niektórych regionach w kącie stawiano snop zboża, który również przyozdabiano – miał on przynieść dostatek w przyszłym roku, a na wiosnę siew zaczynano od ziarna z tego właśnie snopa.

W ozdobionym i wysprzątanym domu przygotowywano świąteczne dania – na stole królował te potrawy, które i dzisiaj je się w polskich domach podczas wieczerzy wigilijnej: kapusta z grzybami, barszcz, dania z maku, orzechy i owoce. Tradycyjnym napojem był miód pitny i piwo. Potrawy z maku były szczególnie ważne jako hołd składany Welesowi, opiekunowi dusz przodków przebywających w Nawii.

Pod obrusem musiało się znaleźć siano, z którego źdźbeł później wróżono powodzenie i bogactwo na przyszły rok. Dzieci w Szczodre Gody dostawały prezenty, a także szczodraki, czyli bułki ze słodkiego drożdżowego ciasta w kształcie postaci ludzi i zwierząt. Ważną postacią był turoń, czyli przebieraniec trzymający głowę maszkary z kłapiącym pyskiem, który domagał się poczęstunku w zamian za życzenia pomyślności na nadchodzący rok. Turoń podczas obchodów Szczodrych Godów padał na ziemię i „umierał”, a później „zmartwychwstawał”, co symbolizowało wieczny cykl życia ziemi, która na zimę zasypia, ale wiosną znów się odradza.

Wróżono także z ognia, a tańce i śpiewy przy rozpalonych ogniskach były nieodłącznym elementem tego święta. Wierzono też, że rozpalony ogień rozproszy mrok i przyciągnie Swaroga – słońce, zachęci go, by po przesileniu powrócił znów na niebo jako Swarożyc. Wiele z zabaw urządzano na cmentarzach, by przodkowie mogli się weselić ze swoimi żyjącymi potomkami i ogrzać się przy ogniu. Składano też ofiary bogom wrzucając je w rozpalony ogień.

Dziś ognisko rozpalać na cmentarzu nie wolno, chyba że ktoś chciałby zacząć nowy rok od pokaźnego mandatu, zresztą w ogóle rozpalać ogniska można tylko w miejscach wyznaczonych. Ale zawsze można choćby zapalić świece czy ogień na kominku, by uczcić to prastare święto.