Zarządca dworca kontra wolontariusze. Poszło o uchodźców

stoisko wolontariuszy przed starym dworcem fot. L. Łada

Według relacji wolontariuszy zarządca dworca PKP w Poznaniu stwierdził, że stanowiska z jedzeniem i napojami dla uchodźców rozstawione w holu dworca zajmują za dużo miejsca. I kazał je usunąć.

Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza” powołując się na relacje wolontariuszy, do zdarzenia doszło w nocy z 10 na 11 marca. Zarządca dworca uznał, że stoiska rozstawione przez wolontariuszy przy punkcie informacyjnym wojewody przeszkadzają w poruszaniu się po holu, więc nakazał je zlikwidować. Co w praktyce oznaczało, że uchodźcy, którzy przyjechali na dworzec po godzinie 22.00, kiedy wszystko tam jest już zamknięte, nie mają szans na ciepły napój lub posiłek – chyba że sobie kupią kawę albo batonika w automacie.

Niedaleko jest punkt recepcyjny na MTP, gdzie na uchodźców czekają gorące napoje, jedzenie i możliwość wypoczynku, ale wielu z przyjezdnych nie zostaje w Poznaniu. Przesiadają się tu tylko na inne pociągi: do Szczecina, Wrocławia, Berlina. Dla zmęczonych wielogodzinną podróżą, uciekających przed wojną ludzi ostatnią rzeczą, jaka chcieliby zrobić, jest przejście z bagażami kilkuset metrów na mrozie, by napić się ciepłej herbaty.

Wolontariusze spotkali się z zarządcą dworca i po mediacjach, w które został zaangażowany także wojewoda, udało się wynegocjować ustawienie jednego, niewielkiego stolika przy punkcie informacyjnym. Większe stoisko stoi natomiast na zewnątrz, przed budynkiem starego dworca, a strażacy rozstawili tam namiot, by uchodźcy mogli w nim ogrzać się, zjeść gorącą zupę czy wypić herbatę.

„Gazeta wyborcza” zapytała PKP, czy nie można byłoby otworzyć starego budynku dworca i tam umieścić punktów pomocowych dla uchodźców. Ale nie dostała odpowiedzi na to pytanie, dostając w zamian na kilka innych, których nie zadała – na przykład o plakatach i ulotkach informacyjnych po ukraińsku, które przygotowało PKP.

Dzięki pomocy strażaków dla uchodźców został rozstawiony ogrzewany namiot przed budynkiem starego dworca. Tam też ustawili się ze swoimi stołami wolontariusze.

Źródło: Gazeta Wyborcza