Wyjątkowo okrężne trasy uchodźców. Co na to PKP?

stoisko wolontariuszy przed starym dworcem fot. L. Łada

Z Przemyśla przez Poznań do… Wrocławia. Albo z Chełma do Szczecina z dwiema przesiadkami po drodze. Wolontariusze opiekujący się uchodźcami na dworcu zwracają uwagę, że trasy ich podróży są wyjątkowo okrężne. Dlaczego tak się dzieje?

– W ciągu czterech godzin na dworcu zajmowałam się kilkoma osób, które przyjechały z Przemyśla, a docelowo mają dotrzeć do Wrocławia czy Legnicy – mówi Maria, jedna z wolontariuszek. – Zaczęłam się nad tym zastanawiać, bo znam tę trasę i wiem, że gdyby się przesiedli w Katowicach, to nie tylko łatwiej byłoby im dotrzeć do tego Wrocławia, ale też jechaliby kilka godzin krócej.

Zdaniem Marii uchodźcy, którzy udają się do Wrocławia, powinni jechać pociągiem jadącego bezpośrednio do stolicy Dolnego Śląska. Pociągi z Przemyśla co prawda nie wszystkie jadą przez Wrocław, ale jadąc tym przez Częstochowę można się przesiąść w Katowicach. To oszczędziłoby około trzech godzin nocnej jazdy. Podoba sytuacja jest z jadącymi do Szczecina – mają z Przemyśla bezpośredni rejsowy pociąg do stolicy Pomorza Zachodniego, co pozwoliłoby im dojechać o dwie godziny szybciej i bez przesiadek.

Uchodźcy przyjeżdżający z Chełma również nie wiadomo dlaczego muszą po drodze zaliczać całą serię przesiadek. Jadący do Szczecina na przykład przesiadali się w Warszawie, dojeżdżali do Poznania – i tu muszą się przesiadać jeszcze raz.
– Czy naprawdę nie byłoby wygodniej i szybciej wysłać ich bezpośrednio z Warszawy do Szczecina? – pyta Maria. – Oszczędziłoby to im nocnej przesiadki i czekania dwóch godzin na dworcu w Poznaniu. Przecież ci ludzie są wykończeni, gdy tu docierają. Przy ich krańcowym zmęczeniu to naprawdę ważne, te trzy godziny mniej w pociągu.

Jak poinformował wojewoda wielkopolski Michał Zieliński, uchodźcy przyjeżdżają nie tylko pociągami rejsowymi, ale też pociągami specjalnymi, które przyjeżdżają bezpośrednio do Poznania. I to na pewno jest jedno z wyjaśnień podróży dookoła Polski. Jednak zdaniem Marii pociągi specjalne nie wyjaśniają wszystkiego, bo całkiem spora grupa uchodźców, których osobiście wsadzała do pociągu do Wrocławia, przyjechali… rejsowym pociągiem z Przemyśla. Dlaczego nie wysiedli po drodze? Nie wiadomo.

Wojewoda nie otrzymywał dotąd sygnałów o okrężnych trasach dla uchodźców, ale obiecał, że sprawą się zajmie. O opinię poprosiliśmy też PKP Intercity, ale nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi.

Czy powodem może być fakt, że PKP nie radzi sobie z sytuacjami kryzysowymi? Poseł Franek Sterczewski jest zdania, że PKP jest kompletnie nieprzystosowane do takich sytuacji. Poseł akurat w czasie czwartkowej awarii lokalnych systemów sterowania jechał z Warszawy do Poznania – i złożył w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Infrastruktury.
„Ja rozumiem, że wypadek lub usterka systemu może się zdarzyć” – napisał w mediach społecznościowych. – „Ale dlaczego nie pojawiła się komunikacja zastępcza? Gdzie informacja w języku angielskim i ukraińskim? Dlaczego PKP nie jest kompletnie przygotowane na sytuacje kryzysowe?”.

W interpelacji poseł Sterczewski zapytał o to, dlaczego PKP nie ma planu działań w sytuacjach kryzysowych, dlaczego nie została uruchomiona komunikacja zastępcza, dlaczego pasażerowie nie otrzymali wody pitnej i czegoś do zjedzenia i dlaczego nie było informacji po angielsku i ukraińsku.

„To wszystko nie jest rocket science, tylko standard dla każdego państwa dla którego transport zbiorowy jest prawdziwym priorytetem” – podsumował poseł. – „Wszystkie te kwestie można było rozwiązać już dawno, bo problem katastrofalnych warunków w sytuacji awarii istnieje na kolei od lat. Po każdej mniejszej i większej awarii PKP musi się uczyć i usprawniać system reagowania kryzysowego. A nie udawać, że wszystko gra i liczyć, że może jakimś cudem sytuacja się nie powtórzy. Tak samo, jak po każdym pożarze ulepszamy system przeciwpożarowy”.