Wojna na Ukrainie. Rosja ogłosiła częściową mobilizację

Władimir Putin fot. pixabay

Podczas odezwy do narodu w państwowej telewizji Rossija 1 Władimir Putin zapowiedział częściową mobilizację wojskową. Już podpisał stosowny dekret, a działania mobilizacyjne rozpoczną się 21 września.

Putin zapowiedział, jak informuje Onet, że częściowa mobilizacja została ogłoszona, by ochronić Rosję i jej suwerenność, a także zapewnić bezpieczeństwo narodowi rosyjskiemu. Jest ono, jego zdaniem, zagrożone ze względu na „otwartą i antyrosyjską” politykę Zachodu, który chce zniszczyć Rosję, nienawidzi jej, a z rusofobii uczynił swoje narzędzie. Ukraina, jak powiedział Putin, okazała się najbardziej podatna na te propagandę i teraz pełni funkcję antyrosyjskiego przyczółka, rządzonego z pomocą represji, terroru, zastraszania i przemocy.

Jego zdaniem Zachód naciska na Kijów, żeby przeniósł działania wojenne na teren Rosji, stosuje też szantaż nuklearny. „Jeśli integralność terytorialna Rosji zostanie zagrożona, Rosja użyje wszelkich dostępnych środków” – zagroził Putin. Podkreślił też, że to nie jest blef, a stosowanie szantażu jądrowego może się obrócić przeciwko tym, którzy go stosują.

Częściowa mobilizacja rozpocznie się 21 września. Nie będą podlegać wszyscy obywatele, ale ci, którzy już służyli w wojsku, mają doświadczenie i specjalizacje wojskowe. Wszyscy przejdą dodatkowo szkolenie i otrzymają gwarancje jako pracownicy kontraktowi, a rząd zapewni im wsparcie – wszystkie zasoby kraju, materialne i finansowe, mają wspierać mobilizację. Same cele operacji specjalnej, jak podkreślił Putin, pozostają takie same. Kto odmówi walki – może trafić do więzienia nawet na 10 lat, jeśli jego odmowa spowodowała poważne konsekwencje. Dekret podwyższa także kary za dezercję i odmowę wykonania rozkazu od 2 do 5 lat więzienia.

Według rosyjskiego niezależnego portalu Meduza ogłoszenie częściowej mobilizacji jest dowodem na zwycięstwo tak zwanej partii wojennej, która od dawna naciskała na Kreml, by zintensyfikował działania wojenne w Ukrainie. Szacunki portalu wskazują, że do końca 2021 roku częściowa mobilizacja może zwiększyć liczebność rosyjskiej armii nawet o 2 mln ludzi. To dużo, jednak fatalna organizacja i wyposażenie rosyjskiej armii utrudnią, jeśli nie uniemożliwią, wykorzystanie tego zasobu ludzkiego. Przeszkody będą te same, które już doskonale widać w Ukrainie: brak wyszkolenia z powodu braku kompetentnych kadr, fatalna logistyka, a co za tym idzie: brak sprzętu, broni, amunicji i nawet żywności.

Dekret zatwierdziła już rosyjska Duma, tak samo jak dekret o natychmiastowym przeprowadzeniu referendów w sprawie przyłączenia do Rosji terytoriów okupowanych w tak zwanych Donieckiej Republice Ludowej, Ługańskiej Republice Ludowej oraz obwodzie chersońskim. Mają się odbyć w dniach 23-27 września. Rosyjskiej władze mają nadzieję, jak podaje portal Meduza, że to powstrzyma Ukraińców, bo po referendach będzie to już „terytorium rosyjskie”, czyli należące do innego państwa. Zdaniem samych Ukraińców żadne fikcyjne i sfałszowane referenda nie zmienia sytuacji, tak samo zresztą, jak częściowa mobilizacja.

Dlaczego Kreml nie ogłosił powszechnej mobilizacji? Zdaniem Meduzy wtedy wydałoby się, że tak naprawdę niewielu Rosjan popiera tę wojnę. Owszem, mówią, że popierają, ale to poparcie u większości skończyłoby się natychmiast, gdyby oni sami albo ich bliscy musieli wziąć udział w tej wojnie. Wtedy mogłoby dojść do masowych protestów, na które obecna władza nie może sobie pozwolić.

Protesty zresztą wywołała już częściowa mobilizacja, jak informuje portal Nexta. Rosyjski ruch antywojenny „Wiesna” (wiosna) wezwał do protestów przeciwko mobilizacji w centrach wszystkich rosyjskich miast.