Wojewoda spotkał się z uchodźcami z Ukrainy. Co ustalono?

Michał Zieliński fot. WUW

Michał Zieliński, wojewoda wielkopolski, oraz Jurij Tokar, konsul generalny Ukrainy, spotkali się z ukraińskimi uchodźcami mieszkającymi w hotelu Ikar. Spotkanie miało służyć rozwiązaniu problemu wyprowadzki uchodźców.

Przypomnijmy: Polski Holding Hotelowy, który jest właścicielem hotelu, chce w grudniu rozpocząć remont obiektu, więc przebywający w nim uchodźcy z Ukrainy, 250 osób, muszą się wyprowadzić. Sęk w tym, że do hotelu zakwaterowano osoby w najgorszej sytuacji: matki z niemowlętami, kobiety w ciąży, osoby niepełnosprawne i chore. Wyprowadzka, zwłaszcza poza Poznań, jest w ich przypadku szczególnie trudna.

Część osób leczy się w Poznaniu, dzieci poszły tu do szkół i przedszkoli, a około 30 proc. osób poszło do pracy. Wyprowadzka oznacza konieczność szukania nowej pracy, nowej szkoły i przedszkola. Poza Poznaniem oferta pracy jest znacznie uboższa, nie mówiąc już o szkołach specjalnych czy leczeniu specjalistycznym. Dlatego uchodźcy napisali petycję do wojewody, by zostawił ich w hotelu choćby do końca roku szkolnego, a dziś pikietowali przed budynkiem, czytając swoje postulaty.

Uchodźców wspiera Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów, którego członkowie dziś wspólnie z nimi pikietowali przed hotelem. Jarosław Urbański z WSL powiedział Radiu Poznań, że uchodźcom przede wszystkim chodzi o pozostanie w Poznaniu ze względu na pracę, leczenie i naukę dzieci. Nie musi to być hotel Ikar, ale chcieliby, żeby to nie było miejsce, z którego znów za miesiąc czy dwa będą musieli się wyprowadzić. Bo jak przypomnieli podczas pikiety, przy wprowadzaniu do hotelu Ikar obiecywano im przecież, że będą tu mogli mieszkać do końca wojny.

Jak podaje Radio Poznań, wojewoda podczas spotkania przekonywał Ukraińców do przeprowadzki do Biedruska. Jak mówił, mogliby tam zamieszkać wszyscy razem, co jest dla nich ważne, bez problemu mogliby dojeżdżać do Poznania do pracy i na leczenie, a w Biedrusku na miejscu jest szkoła i przedszkole dla dzieci i są dla nich miejsca – do szkoły chodzi 43 dzieci mieszkających w Ikarze. I co najważniejsze: w Biedrusku będą mogli zostać tak długo, jak długo to będzie potrzebne.

Ostatecznie stanęło na kolejnym spotkaniu, które ma się odbyć w poniedziałek. Ma na nie przyjść delegacja mieszkańców, a wojewoda ma się zapoznać ze wszystkimi indywidualnymi problemami uchodźców.

Podziel się: