Royal Charleroi - Lech Poznań fot. Adam Jastrzębowski, Lech Poznań

Wisła Kraków – Lech Poznań: ładne zwycięstwo Kolejorza

Lech Poznań wygrał na wyjeździe z Wisłą Kraków 1:2. Zapewne kibice życzyliby sobie, żeby tych goli padło więcej, bo okazji nie brakowało. Ale na grę poznaniaków dziś z pewnością nie mogli narzekać. Lech grał zespołowo, swobodnie i po prostu dobrze.

Spotkanie rozpoczęło się spokojnie, a lechici przez pierwsze dziesięć minut trzymali się głównie swojej połowy. Kiedy już jednak zaatakowali – to skutecznie. W 12. minucie Salamon podał do Mikaela Ishaka, idealnie ustawionego przed bramką Wisły – a Ishak przyjął piłkę i bezbłędnie umieścił ją wprost w bramce Lisa. Lech prowadzi z Wisłą 0:1!

Po bramce Ishaka gra nabrała tempa, a poznaniacy zaczęli bardziej zdecydowanie nacierać na bramkę gospodarzy. W 19. minucie efektem ładnej akcji było wywalczenie rzutu rożnego. Niestety, bez zagrożenia dla bramki Wisły.

Krakowiacy starali się odpowiadać atakami, przy czym “starali się” jest właściwym określeniem, bo zawodnicy Białej Gwiazdy nie prezentowali dziś powalającej formy. Nie potrafili wydostać się ze swojej połowy, nie mówiąc już o ataku. Raz, w 22. minucie, Forbesowi udało się dobiec z piłką niebezpiecznie blisko bramki Lecha – na szczęście Puchacz wślizgiem zdołał odebrać mu piłkę.

Nadal to poznaniacy dominują na boisku. W 33. minucie Ramirez dostał piłkę od Kamińskiego i strzelił – niestety, trafił w bramkarza.

W 37. minucie kolejna akcja Lecha – Sykora przebiegł z piłką prawą stroną boiska i podał do Johannssona, ale ten, zamiast strzelać, odegrał na środek pola karnego i szansa na drugą bramkę przepadła.

W 38. minucie Ramirez pokusił się o strzał z dystansu – ale piłka minęła bramkę Lisa o centymetry. W 45. minucie o samotny atak pokusił się Sykora, ale bramkarz Wisły był szybszy. Ostatecznie pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 0:1 dla Lecha Poznań. I to zdecydowanie lechici byli dominującą siłą na boisku, choć jak na razie potwierdzili to tylko jedną bramką.

Druga połowa spotkania rozpoczęła się serią niecelnych strzałów na bramkę Białej Gwiazdy. W 48. minucie w duecie zaatakowali Kwekweskiri i Kamiński, jednak zatrzymała ich obrona Wisły. W 52. minucie znów strzelił Ramirez – i znów Lis wyłapał piłkę.

Wisła nieco się otrząsnęła z marazmu, jednak do zagrożenia bramce poznaniaków jej daleko. Mickey van der Hart zaliczył pierwszą poważniejszą interwencję dopiero w 55. minucie. Pewność siebie poznaniaków umocniła druga bramka, która padła w 62. minucie. Tiba, zaraz po wejściu na boisko, dostał piłkę od Karlstroma i po prostu precyzyjnie umieścił ją w bramce Białej Gwiazdy. Lech prowadził 0:2!

Wisła ewidentnie straciła ducha walki po utracie dwóch goli. Lech z kolei nie śpieszył się z akcjami i rozgrywał głównie w środku pola, świadomy przewagi. Przez ładnych kilka minut na boisku niewiele się działo – dopóki w 78. minucie Błaszczykowski nie strzelił pięknego gola z rzutu wolnego, kompletnie zaskakując van der Harta!

Lech prowadził już tylko jednym golem, a Wisła odzyskała nieco animuszu i gra zaczęła toczyć się szybciej. Gospodarze zdecydowanie dążyli do remisu, jednak do końca spotkania Wiśle nie udało się wywalczyć tego brakującego gola i spotkanie zakończyło się zwycięstwem Lecha 1:2.

0 0 votes
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze